Zauroczenie największymi atrakcjami Paryża chyba mam już za
sobą… Ale ciągle lubię odwiedzać to
miasto ze względu na ogrody. Jest ich sporo w samym Paryżu i jego okolicach.
Toteż gdy we wrześniu trafiła się okazja trzydniowego wyjazdu, nie namyślałam
się długo. Problemem było tylko zdecydować się, który z ogrodów odwiedzić tym
razem. Wybór padł na dwa kolejne ogrody barokowe, zaprojektowane przez słynnego
ogrodnika Andre Le Notre’a, żyjącego w XVII wieku, twórcy takich wspaniałych
założeń jak m.in. Wersal, Tuileries, Vaux-le-Vicomte. Tym razem postanowiłam odwiedzić Sceaux i
Fontainbleau.
 |
Dalie i formowane drzewka przy oranżerii w Sceaux |
 |
Pałacyk we francuskim stylu |
Sceaux (czyt. ‘so’) jest podparyskim miasteczkiem. Zostało ono już połknięte przez stołeczną
metropolię, ale wciąż zachowało swój charakter. Okolica jest zacna, zamożna,
willowa. Domy toną w zieleni ogródków. Po ulicach jeżdżą luksusowe samochody.
Cisza, spokój, śpiew ptaków…. Starsze panie wyprowadzają rasowe pieski na
spacer. No, i żadnych tłumów turystów, od których wprost roi się w centrum
Cudownie! Z centrum Paryża można tu dojechać w 25 minut RER-em.
 |
Monumentalna platanowa aleja |
Park Sceaux jest ogromny i spacer po nim zajął mi –
bagatela! - prawie pół dnia. Posiadłość należała w XVII wieku do Jean-Baptisty
Colberta - ministra finansów Króla Słońce, czyli Ludwika XIV. Stał tu
początkowo jakiś pałacyk myśliwski,
który właściciel kazał rozbudować, a wokół postanowił urządzić ogród według
nowej mody. Zadanie urządzenia ogrodu zostało powierzone najbardziej wziętemu francuskiemu
ogrodnikowi tamtych czasów Andre Le Notre’owi, który kilka lat wcześniej
zaprojektował wspaniałe i kapiące bogactwem ogrody królewskie w Wersalu. Sceaux
miało być urządzone w podobnym jak Wersal stylu, ale nie na tak ogromną skalę,
oczywiście. Miało być ładnie, modnie i skromnie, ale licująco z urzędem
królewskiego urzędnika, którym był Colbert. Minister finansów nie zamierzał nikogo kłuć w
oczy okazałością i wystawnością swojej
siedziby. Tym bardziej, że już raz w historii to się źle skończyło. Poprzedni
minister finansów Fouquet urządził sobie wspaniałą rezydencje w Vaux-le-Vicomte,
która wzbudziła tak wiele podejrzeń o nadużycia z królewskiej kasy, że
nieszczęsny inwestor do końca życia przesiedział w więzieniu… Posiadłość Sceaux
może rzeczywiście jest skromniejsza niż Vaux-le-Vicomte… Tutejszy pałacyk z
daleka wygląda trochę jak domek dla
lalek. No, ale ogród jest nieziemski!
 |
Wejście do pałacu od frontu |
 |
Pałac od strony ogrodu |
Andre Le Notre zastosował tu wszystkie swoje sztuczki.
Przede wszystkim zaprojektował wspaniałe, symetryczne haftowane partery
ogrodowe tuż przy pałacu z charakterystycznymi zawijasami i strzyżonymi w
stożki cisami, które wyglądają z daleka jak pionki do gry. Partery te stanowią
początek głównej osi widokowej, której przedłużeniem jest szmaragdowy trawnik w
obramowaniu strzyżonych drzew, ciągnący się prawie po horyzont. Taki właśnie
widok rozciąga się z głównych pomieszczeń pałacu na piętrze (to najlepszy widok
na tę część ogrodu).
 |
Haftowane partery i strzyżone w stożki cisy |
 |
Widok ogrodu z piętra pałacu |
 |
Odpoczynek w barokowej scenerii |
 |
Trwało akurat formowanie cisów, jak widać, mocno zmechanizowane... |
Osie poprzeczne są dwie. Jedną z nich stanowi Wielki Kanał
(Grand Canal), liczący sobie – uwaga! – 1100 m długości. Wyobrażam sobie, jak
wielkim inżynieryjnym przedsięwzięciem musiało być w XVII wieku wykopanie tego kanału. Prawdopodobnie
systemem rur trzeba było doprowadzić tu wodę z jakiejś pobliskiej rzeki. Teraz w lustrze wody pięknie odbija się aleja
kształtnych topolowych drzew i błękitne, bezchmurne niebo. Nad brzegiem kanału kilku
wędkarzy w charakterystycznych francuskich kaszkietach próbuje coś złowić.
Pewnie muszą mieć specjalne pozwolenia na wędkowanie w takim miejscu…
 |
Grand Canal w Sceaux liczy sobie ponad kilometr długości! |
Druga oś poprzeczna, równoległa do Wielkiego Kanału, to
gigantyczna kaskada, wykorzystująca spadek terenu. Woda spływa piętrowo do dużego
ośmiokątnego stawu, który ozdabia olbrzymia fontanna, dziarsko tryskająca wodą
na wysokość kilku pięter. Całość tej wodnej instalacji to naprawdę wspaniałe
widowisko!
 |
Kaskada też imponuje swoimi rozmiarami |
 |
Maszkarony z brązu zaprojektował sam August Rodin |
 |
U stóp kaskady musiałam trochę odpocząć. Do zwiedzania francuskich ogrodów barokowych trzeba mieć nie lada kondycję... |
Jeśli chodzi o rośliny, to zgodnie z duchem ogrodów baroku,
nie wysuwają się one tutaj na pierwszy plan. Stanowią jedynie tworzywo tego
misternego założenia ogrodowego i są mu całkowicie podporządkowane. Duże
wrażenie robi Aleja Honorowa, łącząca pałac z miastem. To cztery rzędy, gęsto
rosnących obok siebie drzew (chyba kasztanowców, ale nie dam sobie głowy uciąć.
Nie zwróciłam uwagi na gatunek, podziwiając formę). Drzewa mają równiutko
przycięte korony, które tworzą sklepienie nad głowami spacerowiczów. To
zadaszenie daje bardzo przyjemny, ażurowy cień. Jak znalazł, na upalny dzień!
Jest też coś dla miłośników kwiatów. To obszerna rabata za
oranżerią. We wrześniu pyszniły się tu kolorowe dalie i mnóstwo jesiennych
bylin. Jestem pewna, że w innych porach roku jest tu równie kolorowo.
 |
Prześliczny jest ogródek za oranżerią! Bardzo kolorowy i interesujący dzięki strzyżonym drzewkom |
 |
Motyw kuleczek powtarzał się też w bukszpanowej obwódce otaczającej rabatę |
 |
Budynek oranżerii i kolorowa rabata |
Nie zawsze w Sceaux było tak pięknie. W czasie Rewolucji
Francuskiej w 1789 roku posiadłość przerobiona została na szkołę rolniczą, w
ogrodzie urządzono plantację tytoniu. Zlikwidowana została kaskada, pościnano
wiele starych drzew. Późniejsi właściciele zdecydowali się na wyburzenie
starego pałacu, ponieważ był mocno zdewastowany służąc celom edukacyjnym. W XIX
wieku zbudowano nowy pałac, który w tej chwili kryje w swym wnętrzu muzeum (nie
w nim nic szczególnie ciekawego, ale z piętra najpiękniej wygląda ogród
parterowy, zaprojektowany przez Le Notre’a).
 |
Pierwszy właściciel Sceaux Jean-Baptiste Colbert |
 |
Jedna z pałacowych komnat |
W 1923 roku posiadłość Sceaux została zakupiona przez
państwo jako zabytek historyczny. Przygotowano projekt przywrócenia ogrodowi
dawnej świetności. Rewitalizacja trwała 4 lata (1930-34). Utrzymany został
barokowy układ ogrodu, ale wprowadzono też elementy nowe. Kaskadę, zlikwidowaną
w czasie Rewolucji Francuskiej, odbudowano w stylu Art Deco. Największy
wodospad ozdabiają maszkarony z brązu, które zostały wykonane przez samego
Augusta Rodina. Po rewitalizacji ogród w Sceaux stał się publicznym parkiem.
 |
Podziwiam ogrodników ze Sceaux! Wszystko perfekcyjnie przystrzyżone! |
 |
Na rowerze byłoby o wiele przyjemniej zwiedzać ten ogród ze względu na jego rozmiar. No, i z pewnością szybciej... |
Spacerując po Sceaux miałam wrażenie, że jest to coś w
rodzaju sekretnego miejsca Paryżan. Miejscowych było tu sporo, szczególnie w
porze lunchu w przyjemnej kawiarence pod gołym niebem. Poza tym liczne mamy
spacerowały z wózkami, starsi panowie czytali gazety na ławeczkach, jakieś grupki
młodych ludzi posilały się, siedząc na
trawie. Ale turystów jak na lekarstwo…
Przemiły był ten spacer. Taki słoneczny, wczesno-jesienny, w
tej niesamowitej, barokowej scenerii… Będę go długo pamiętać. Lubię taki Paryż.
Do parku Sceaux wchodzi się za darmo, a bilet do pałacowego
muzeum kosztuje 3 euro.
 |
Takie cieniste tunele, oplecione pnączami służyły w czasach baroku do przechadzek. A może także do schadzek... |
 |
Znowu perfekcja strzyżenia. Dawno już nie widziałam ogrodu tak "dopieszczonego" nożycami ogrodników... |
 |
Na na tej rabacie już powiew nowoczesności - trawy ozdobne |
 |
I jeszcze jedna rabata bylinowa nieopodal świątyni Diany |
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńA ja byłam tam w połowie kwietnia kiedy nie wszystkie drzewa miały liście, ale rabatki kwiatowe były już piękne, kolorowe. Byłam tam sama i żałowałam bardzo, że nie mogłam siebie utrwalić w tym cudownym ogrodzie, ale podobnie jak Tobie zmęczenie dawało mi się we znaki..., moja trasa była dłuższa, ja obleciałam jeszcze stawy i ledwo dowlokłam się do domu....
OdpowiedzUsuńTeraz pracuję nad zamkiem i ogrodem w Écouen.
Pozdrawiam :))**
Są tam jeszcze jakieś stawy...? Nie wiedziałam. Ale pewnie i tak nie dałabym rady się do nich dowlec. Muszę popracować nad kondycją przed wyprawami do Francji... Pozdrawiam
UsuńDziękuję za komentarz na moim blogu. Nie wiem co się stało, ale nie mogę go opublikować. Wkleiłam go więc sama. Coś się pewnie niedobrego dzisiaj dzieje z moim laptopem, a zatem przepraszam :)
UsuńStawy są ogromne, a właściwie Grand Canal i l'Octogone i na dodatek jak się tam zapuścisz i jesteś zmęczona, to tylko usiąść i płakać, bo wszędzie daleko, ale jakoś sobie poradziłam. Znajdują się poniżej owej kaskady, tej gdzie przysiadłaś do zdjęcia. Zachęcona Twoim postem Sceaux pokażę może wkrótce. Przepraszam też za drobną uwagę. W nazwie przestawiłaś literki "e" i "a".
Dodam jeszcze, że wyglądasz uroczo w tych niebieskościach.
A kondycja jak najbardziej musi być bo inaczej kicha....
Serdeczności :)
A nie, Grand Canal i l'Octagon jak najbardziej zaliczyłam! Myślałam, że mówisz o jakichś innych stawach.
UsuńDzięki za uwagę. Mogłam coś poprzestawiać, bo nie znam francuskiego... :(((((( Za chwilkę wszystko poprawię.
Przepiękny ten ogród, bije z niego taki spokój i harmonia, mimo, że to barok.
OdpowiedzUsuńJa też miałam takie wrażenie. Może dlatego, że jest taki ogromny i przestrzenny...
UsuńJak zwykle z ogromną przyjemnością odbyłam dzięki Tobie podróż po tym francuskim ogrodzie. Pozdrowienia.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę! Niezwykle mi miło!
UsuńDziękuje Ci kochana za wycieczkę po tym cudnym miejscu. Nigdy tam jeszcze nie byłam, choć tyle razy byłam w Paryzu. Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńHaniu, przy najbliższej okazji powinnaś to nadrobić. Warto! Na pewno będzie Ci się podobało! Pozdrawiam :)
UsuńImponująco wygląda ten ogród i wspaniale, że nie ma tłumów. Jeśli będę w Paryżu, odwiedzę koniecznie. Jak te cisowe stożki idealnie wystrzyżone! Ciekawa jestem, ilu ogrodników tam pracuje.
OdpowiedzUsuńTak, jest perfekcyjnie utrzymany, i to na całym tym ogromnym terenie. Nawet wysokie drzewa wystrzyżone pod linijkę! Byłam pod wrażeniem. Nie wiem, ilu ogrodników tam się krząta, ale na pewno wielu... Pozdrawiam
UsuńTo jeszcze raz ja - dziś przychodzę z oficjalną wiadomością - mam nadzieję, że sprawi Ci przyjemność informacja o tym, że nominowałam Twój blog do Liebster Blog Award. Zapraszam do siebie - w ostatnim wpisie z dnia dzisiejszego znajdziesz więcej informacji i pytania do Ciebie. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTamaryszku, jestem wzruszona! To moje pierwsze wyróżnienie. Bardzo dziękuję. Nie wiem tylko, czy zdążę dziś opublikować oficjalne podziękowanie na blogu i odpowiedzieć na Twoje pytania, bo wyjeżdżam na długi weekend. Ale w pierwszej wolnej chwili od razu siadam do komputera. Dzięki!!!!
Usuń