Hradczany! Wszyscy chcą je zobaczyć! Na zamkowym wzgórzu
kłębią się gigantyczne tłumy turystów. Do kasy – kolejka! Do Katedry – kolejka!
Wejścia na Złotą Uliczkę strzeże szlaban z groźnym strażnikiem, bo inaczej
prawdopodobnie tłum rozniósłby w pył maleńkie, kolorowe kamieniczki. Z takich
miejsc mam ochotę jak najszybciej uciekać. Rodzi się więc pytanie, po kiego
czorta wdrapywałam się na zamkowe wzgórze…? Ano po to, by obejrzeć Praskie Ogrody
Podzamkowe, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
 |
Ogród Ledebourski w całej okazałości |
 |
Cichy zakątek z ciurkającym źródełkiem |
Ogrody zajmują południowy stok zamkowego wzgórza, który jest
dość stromy. Ich historia sięga XVI
wieku, kiedy zaczęto rozbierać średniowieczne praskie fortyfikacje.
Nasłoneczniony stok był wprost idealny pod uprawę winorośli i drzewek
owocowych, więc zaczęto go w tym celu wykorzystywać. W okresie renesansu i
baroku niektóre wąskie parcele, przynależące do pałaców, znajdujących się u
stóp wzgórza, zaczęto zamieniać na ogrody ozdobne. Pojawiły się na nich rzeźby,
fontanny, altanki, a przede wszystkim mnóstwo roślin ozdobnych – wszystko
usytuowane na niewielkich tarasach, połączonych ze sobą schodkami, wiodącymi na
sam szczyt zamkowego wzgórza.
 |
Wyjątkowa architektura Ogrodu Małego Furstenberskiego |
Praskich Ogrodów Podzamkowych jest pięć: Ledebourski, Mały Plaffyowski, Duży
Plaffyowski, Kolovratski i Mały Furstenberski. Pierwotnie były oddzielone od
siebie murami, ale w tej chwili są pomiędzy nimi furtki i przejścia, by
zwiedzającym ułatwić spacer po tym wyjątkowym miejscu. Ogrody różnią się
pomiędzy sobą stylem i charakterem. Dokładnie widać, że należały do różnych
rodzin i zostały zaprojektowane przez różnych architektów. Przywrócono im
postać z okresu baroku, a prace renowacyjne rozpoczęły się w 1990 roku, by
zakończyć się ostatecznie dopiero w 2008 roku. Wcześniej rekonstrukcja tych
ogrodów była przeprowadzona w latach 50-tych XX wieku, ale potem ogrody
zaniedbano i w końcu dość szybko zamknięto je dla zwiedzających.
 |
Różanka na słonecznym tarasie |
Chyba największy i najładniejszy jest Ogród Ledebourski. Z
pałacowego dziedzińca na samym dole widać monumentalny ceglany mur oporowy i
eleganckie, barokowe schodki prowadzące na samą górę (na pierwszym zdjęciu, rozpoczynającym ten post), czyli na Hradczany. Na
tarasikach zaprojektowano zgrabne rabatki ze strzyżonych bukszpanów w stylu
włoskim. Łącznikiem między pałacem a ogrodem jest tzw. sala terrena, którą
udekorowano freskami w stylu pompejańskim.
Pod względem rozmiaru Ogrodowi Ledebourskiemu dorównuje
Ogród Duży Plaffyowski, który zajmuje środkową część stoku. Zbudowano tu aż 8
tarasów, a strome schody stanowią centralną oś założenia ogrodowego. Częściowo
schody poprowadzone są w podziemnym tunelu. Na jednym z niższych tarasów
znajduje się okrągła fontanna z rzeźbą Trytona.
 |
Duży Ogród Plaffyowski z okrągła fontanną i schodami w tunelu |
 |
I znowu pod górkę... |
Bardzo ładny jest też Ogród Mały Furstenberski. To istny
architektoniczny majstersztyk! Spacer pod górkę urozmaicają – barokowa altanka
w kształcie baldachimu, pawilon widokowo-odpoczynkowy, trejaże na pnące róże
oraz na samym szczycie cienista sala terrena.
 |
Mały Ogród Furstenberski. Bardzo stromy! |
 |
Piękna altana na szczycie Małego Furstenberskiego |
 |
Altana w kształcie baldachimu |
Dwa pozostałe ogrody są maleńkie i obsadzone na tarasach
winoroślą oraz drzewkami owocowymi.
 |
W niektórych miejscach po murkach pnie się winorośl |
 |
Widok z góry na tarasy z winoroślą |
Umieszczenie tych ogrodów na liście UNESCO jest już
wystarczającą rekomendacją, by tu zajrzeć, odwiedzając czeską stolicę. Na
zachętę dodam też od siebie, że ogrody – nie dość, że absolutnie urocze, to są
na dodatek zupełnie spokojne i prawie bezludne. Aż trudno uwierzyć, że zaledwie
kilkadziesiąt metrów stąd kłębią się niezmierzone tłumy zwiedzających Hradczany
turystów. No, ale tu jakoś im się nie chce zaglądać…
Zresztą, gdyby ktoś chciał zupełnie ominąć Hradczany, to
może też wejść do ogrodów drugim wejściem od dołu, czyli od ulicy
Valdsztajnskiej, o czym ja wcześniej nie doczytałam.
Na zwiedzanie ogrodów trzeba sobie zarezerwować co najmniej
1,5 godziny, biorąc pod uwagę to, że nieustanna wędrówka po stromych schodkach
jednak trochę męczy i od czasu do czasu trzeba odpocząć. Przy okazji można też
podziwiać wspaniałe widoki czeskiej stolicy, które się stąd rozciągają. Są
obłędne!
 |
Panorama czeskiej Pragi z Podzamkowych Ogrodów urzeka widokami |
 |
Nieprawdaż...? |
 |
A na samym dole udało mi się dostrzec ogrody Polskiej Ambasady |
Barokowe ogrody położone na tarasach to czeska specjalność.
Wcześniej pisałam już o Ogrodzie Vrtbów na Malej Stranie, który również zajmuje
stok dość stromego wzgórza z pięknymi widokami na dachy miasta.
Bilet wstępu do Praskich Ogrodów Podzamkowych kosztuje 80
koron czeskich. Ale są tego warte!
Przepiękny widok na miasto, a ogrody kojarzą się z Babilonem.
OdpowiedzUsuńTeż miałam takie skojarzenie - z babilońskimi ogrodami Semiramidy. Pozdrawiam
UsuńBardzo mi się przyda Twoja relacja, bo w nowym roku wybieram się do Pragi. Dzięki Tobie na pewno odwiedzę hradczańskie ogrody.
OdpowiedzUsuńBardzo polecam. Jeszcze barokowy ogród Vrtbów (o którym też pisałam) jest bardzo ciekawy. I niedaleko od centrum miasta.
UsuńPodziwiałam Pragę, ale nic nie wiedziałam na temat prezentowanych przez Ciebie ogrodów.
OdpowiedzUsuńCytuję za Tobą "Aż trudno uwierzyć, że zaledwie kilkadziesiąt metrów stąd kłębią się niezmierzone tłumy zwiedzających Hradczany turystów"
Z pewnością wybiorę się tam raz jeszcze dla samych ogrodów.
Pozdrawiam serdecznie :)
Dzięki Tobie, Ewo, mogę się poczuć "odkrywcą". Fajne uczucie! Pozdrawiam
UsuńŻeby w Twoim życiu zawsze świeciło słońce i kwitły najpiękniejsze rośliny:)
OdpowiedzUsuńPiekne zdjecia)
OdpowiedzUsuńWesolych Swiat-Jolu)
Jolu, wielu podrozy do wspanialych ogrodow w Nowym Roku;)
OdpowiedzUsuńNiesamowite miejsce. Piękne, szlachetne i genialne miejsce. Architektura rodem z renesansu. Wygląda złoto!
OdpowiedzUsuńMój blog: dachy płaskie wielkogabarytowe