Wartość
tego zabytku polega na tym, że przetrwał on II wojnę światową bez prawie
żadnych strat. W Polsce to przecież ewenement. Zwiedzając wnętrza ma się
wrażenie, że ktoś tu mieszka, tylko na chwilę wyszedł… W Kozłówce łatwo można
sobie wyobrazić, jak wyglądała przed wojną typowa magnacka siedziba, jakich było
wiele w naszym kraju, ale przepadły podczas wojny lub za czasów Polski
Ludowej. W pałacu w Kozłówce za czasów
PRL-u nie było muzeum lecz centralna składnica muzealna, w której przechowywano
rozmaite obiekty zabytkowe, w tym również „dzieła socrealizmu”.
 |
Jeden z klombów w ogrodzie kozłowieckim |
Posiadłość
związana jest przede wszystkim z rodziną Zamoyskich. W końcu XVIII wieku
została ona kupiona przez XI ordynata zamojskiego – Aleksandra Zamoyskiego.
Aleksander wkrótce zmarł, a ordynację przejął po nim brat Stanisław Kostka
Zamoyski, ożeniony z piękną Zofią z Czartoryskich, córką słynnej Izabelli (tej od Puław). Zamoyscy mieli ogromny majątek, a Kozłówka była tylko jedną z ich
wiejskich rezydencji. Nigdzie nie znalazłam informacji, czy Zofia z
Czartoryskich Zamoyska w ogóle choć raz odwiedziła Kozłówkę, choć to właśnie
ona jest tu główną bohaterką… Wszędzie pełno jej portretów, z których spogląda
swoimi wielkimi, ciemnymi oczami, a w kaplicy pałacowej stoi jej marmurowy
nagrobek (dokładna kopia nagrobku z kościoła Santa Croce we Florencji, gdzie
Zofia Zamoyska została pochowana).
Kozłówka
była przez prawie cały XIX wiek jedną z prowincjonalnych rezydencji Zamoyskich,
gdzie państwo hrabiostwo bywali rzadko, jeśli w ogóle bywali… Chociaż pałac był
całkiem niczego sobie – zbudowany w stylu barokowym przez Józefa Fontanę.
Dopiero
pod koniec XIX wieku nadszedł dla Kozłówki czas prosperity. Majątek
kozłowiecki został wtedy podarowany Konstantemu Zamoyskiemu przez ojca Jana
jako prezent ślubny. Hrabia Konstanty postanowił urządzić tu swoją główną
rezydencję, ale zabudowania, które zastał w majątku, wydawały mu się na to za
skromne. Pałac został więc przez Konstantego przebudowany i rozbudowany (w
latach 1897-1914). Solidny lifting przeszły też ogrody otaczające pałac. Do ich
zaprojektowania zatrudniono głównego ogrodnika Warszawy Franciszka Szaniora
(autora projektów m.in. Parku Ujazdowskiego i Skaryszewskiego). Zarówno w rozbudowie oraz upiększaniu pałacu,
jak i projekcie ogrodu zastosowano
stylizację barokową, nawiązującą do istniejącej tu wcześniej architektury. Hrabia chciał, żeby jego rezydencja wyglądała
bogato. Marzyło mu się coś na kształt Wersalu, tylko na mniejszą skalę,
oczywiście…
 |
Hrabia Konstanty Zamoyski, który uczynił z Kozłówki wspaniałą magnacką siedzibę (źródło Wikipedia) |
We wnętrzach można obejrzeć mnóstwo obrazów. Niektóre wydają się
znajome. Konstanty Zamoyski gromadził bowiem kopie dzieł z różnych epok
(zamawiał je u kopistów), szczególnie tych, które przedstawiały członków jego
rodziny. Stąd też tak dużo tu wizerunków Zofii z Czartoryskich Zamoyskiej,
która była babką Konstantego i za młodu
uchodziła za jedną z piękniejszych dam w Europie. Często była portretowana.
Zofia oddała też wielkie zasługi dla umocnienia rodu Zamoyskich, który zdawał
się już wygasać, rodząc Stanisławowi Kostce Zamoyskiemu 10 udanych dzieci.
Nazywano ją nawet „matką roku”.
Rodzina
Zamoyskich mieszkała w Kozłówce aż do 1944 roku. Potem wyemigrowała do Kanady,
gdzie do tej pory żyją potomkowie dawnych właścicieli.
Jak to
się stało, że nadchodząca w 1944 roku Armia Czerwona nie rozgrabiła i nie
zniszczyła majątku…? Tuż przed jej wkroczeniem utworzono tu muzeum, którego już
sowieckie wojska nie odważyły się tknąć. W końcu muzeum to muzeum, a nie
siedziba „panów-ciemiężycieli ludu pracującego”… W ten sposób uratowano przed
demolką nie tylko Kozłówkę, ale także m.in. niezwykle cenne pałace w Łańcucie i
Nieborowie.
 |
Pałac i ogród od frontu |
Oczywiście,
po wojnie zabytki w Kozłówce, a zwłaszcza ogród i park, uległy degradacji.
Pracownicy składnicy muzealnej pozakładali tu sobie ogródki działkowe, a na
głównej osi widokowej wypasano nawet krowy (są na to dowody w postaci czarno-białych
zdjęć). Na szczęście nieoceniony
profesor Gerard Ciołek przeprowadził dokładną inwentaryzację parku i
przygotował projekt jego rewaloryzacji, który jednak zrealizowany został
dopiero w latach 60-tych.
 |
Jeden z kolorowych klombów |
Obecny
styl ogrodów wokół pałacu w Kozłówce nazwałabym eklektycznym. Nie wiem
dokładnie, czy zrekonstruowano je według barokowych, czy też neobarokowych
wzorów (czyli według projektu Franciszka Szaniora). Robią jednak duże wrażenie
wielką starannością utrzymania. Przed frontowym wejściem na tle soczyście
zielonego trawnika porozrzucane są klomby kwiatowe. Za pałacem rozciąga się
tzw. ogród francuski, zaprojektowany geometrycznie, ze strzyżonymi obwódkami z
bukszpanu. Jest tu także aleja grabowa z formowanych drzew. A z boku za
oficynami, w zacisznym, słonecznym miejscu założono bajecznie kolorową różankę.
 |
Widok na ogród francuski za pałacem |
 |
Klombik o ciekawych formach i wzorach |
 |
Panorama ogrodu francuskiego z fontanną |
 |
Pałac w całej okazałości od strony ogrodu. Dwie widoczne na zdjęciu boczne wieże dodał hr. Konstanty Zamoyski, rozbudowując Kozłówkę |
 |
Różanka z ogromną ilością odmian róż |
 |
Różyczki sztamowe w ogrodzie francuskim |
 |
Z iglaków uformowano zgrabne kule |
 |
Piękny szpaler ze strzyżonych lip |
Kozłówka
słynna jest także z Galerii Sztuki Socrealizmu, którą urządzono w budynku
dawnej powozowni i wokół niej. Można tu obejrzeć pomniki Lenina, Bieruta i
innych person, które swojego czasu zdobiły honorowe miejsca polskich miast, a
później trzeba było je usunąć jak przestarzałe dekoracje. Jest tu też sporo
plakatów, obrazów, rysunków i grafik, które powstały w okresie socrealizmu . Z
głośników leciała „Międzynarodówka”…
Aranżacja tej ekspozycji zrobiła jednak na mnie dość przygnębiające
wrażenie i szybko stamtąd uciekłam. Za dobrze pamiętam czasy PRL-u, by bawiły
mnie takie „powtórki z rozrywki”.
 |
W Galerii Socrealizmu |
Do
Kozłówki wybraliśmy się z mężem latem tego roku. Dzień był piękny, ciepły, dużo
słońca… Środa. Akurat środa jest dniem darmowego wstępu do muzeum, a ilość odwiedzających
tego dnia jest limitowana. Nie sprawdziliśmy tego wcześniej. W kasie okazało
się, że biletów wstępu zabrakło. Na początek była więc konsternacja i
rozczarowanie. Jak to? Jechaliśmy taki kawał drogi z Warszawy do Kozłówki, żeby
pocałować klamkę…? Zebrała się spora gromadka - takich jak my – nieszczęśników.
Dzięki uprzejmej życzliwości Pani Dyrektor Muzeum udało nam się na szczęście
jakimś cudem obejrzeć ciekawe muzeum we wnętrzach pałacu. Jeśli więc będziecie
wybierać się do Kozłówki, to radzę wcześniej zajrzeć na stronę muzeum i
zarezerwować bilet na zwiedzanie pałacu i wystaw (można to zrobić za
pośrednictwem Internetu - tu jest link). Warto! Ogród i park można oczywiście zwiedzać każdego
dnia bez żadnych limitów.
 |
Widok na bramę wjazdową do rezydencji |
 |
Piękne wnętrza, urządzone przez rodzinę Zamoyskich |
 |
Jadalnia, jakby przygotowana do podania obiadu... |
 |
Sypialnia pani domu |
No proszę, mamy u siebie w kraju tak piękne miejsca. Idę o zakład, że wielu z nas nie ma o Kozłówce pojęcia. Wielkim walorem Twojego wpisu są też przepiękne zdjęcia Jolu. Czy w przyszłym roku można się wprosić na wycieczkę z Wami gdzieś po Polsce?
OdpowiedzUsuńJasne. Z przyjemnością! Jest tyle ciekawych miejsc nawet blisko Warszawy. Pozdrawiam.
UsuńUwielbiam zwiedzać takie piękne miejsca... żałuję tylko, że ten pałac znajduje się tak daleko ode mnie... :(
OdpowiedzUsuńNa pewno w Twojej okolicy - choć nie wiem gdzie ona jest - też są ciekawe miejsca do obejrzenia. Polska robi się coraz bardziej interesująca turystycznie. Pozdrawiam
UsuńTrzeba przyznać, że ta nasza Polska jest naprawdę cudowna, a ilość zamków, pałaców i pięknych ogrodów imponująca.
OdpowiedzUsuńWidok bramy wjazdowej oraz pałac z ogrodem różanym - na Twoich zdjęciach czarują.
Pozdrawiam:)
Trochę zabytków rzeczywiście się ostało z zawieruchy naszej historii, a teraz pięknieją i nabierają dawnego blasku. Pozdrawiam:)
UsuńDoskonała relacja! Szczególnie efektowne zdjęcie od frontu pałacu. Znam to ciekawe miejsce, bo w pobliżu mieszka moja rodzina, nawet w tym roku tam byłam. Ale warto tam wracać! I pałac i ogród wart zobaczenia.
OdpowiedzUsuńA ja tam byłam pierwszy raz. Kilka lat temu opowiadała mi o Kozłówce z zachwytem moja mama, która pojechała tam na wycieczkę, będąc na kuracji w sanatorium w Nałęczowie. Głównie ogród zrobił na niej wielkie wrażenie. Ja ze wzgledu na atrakcyjność postawiłabym na pierwszym miejscu pałacowe wnętrza, a za nimi ogród. Ale jedno i drugie jest bez wątpienia warte obejrzenia.
Usuń