Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

środa, 30 kwietnia 2014

Ogród Mistrza Sieci. Arcydzieło chińskiej sztuki ogrodów

Miasto Suzhou (czyt. Suczou), leżące około 100 km na północny zachód od Szanghaju jest prawdziwą gratką dla miłośników ogrodów. To miasto od wieków słynęło z produkcji jedwabiu i handlu. Czerpało z tego nieprawdopodobne zyski i było nieprzyzwoicie wręcz bogate. Bogactwo przyciągało chińskie elity, które chętnie się tu osiedlały. Byli to urzędnicy cesarscy na emeryturze, artyści, najznaczniejsi kupcy. Tu rozwijały się i kwitły poezja, muzyka, malarstwo pejzażowe. W tej atmosferze zrodziła się moda na eleganckie i wystawne ogrody. W czasach największej świetności Suzhou było ich około 300. Do naszych czasów dotrwało w dobrym stanie kilkanaście. Najstarsze ogrody liczą sobie dziewięć wieków. W 1997 roku wpisano je na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.
Odwiedziłam Suzhou jesienią 2012 roku, przy okazji pobytu w Szanghaju. Podróż z nowoczesnego Szanghaju do zabytkowego Suzhou ma w sobie coś z podróży do przeszłości w kapsule czasu. Dystans około 100 km pokonuje się superszybkim pociągiem z długim dziobem, który potrafi pędzić z szybkością 330km/h. Wsiadasz – i dosłownie za 25 minut wysiadasz!
Nie było mi łatwo odnaleźć najstarszy i najsłynniejszy z ogrodów Suzhou, zwany Ogrodem Mistrza Sieci. Otoczony białym murem jest zagubiony pośród wąskich, krętych uliczek Starego Miasta i wyjątkowo słabo oznakowany. Musiałam skorzystać z pomocy rikszarza, który za 15 yuanów (ok. 7,5 zł) zgodził się podrzucić mnie pod samą bramę z miejsca oddalonego o jakiś kilometr od niej.
Ogród pochodzi z XI wieku. Zaprojektowany został z niebywałym kunsztem i uważany jest za arcydzieło klasycznej chińskiej sztuki ogrodniczej. Właścicielem posesji był cesarski minister Shi Zhengzhi. Legenda głosi, że pewnego dnia jego ukochany syn poszedł się kąpać w rzece i o mało nie utonął. Uratował go mieszkający nieopodal rybak. A szczęśliwy ojciec na pamiątkę tego wydarzenia nazwał swój ogród imieniem wybawcy.
Ogród wokół rezydencji  liczy sobie zaledwie pół hektara powierzchni, ale wydaje się o wiele większy. Najsilniejsze wrażenie robi ulokowany w środku ogrodu staw, przypominający naturalne jezioro o nieregularnych kształtach. Otaczają go pawilony do przyjmowania gości i zacienione miejsca widokowe. Na jednym z brzegów stoi najsłynniejsza chyba altana Suzhou ozdobiona czerwonymi lampionami, znana pod poetycką nazwą „Księżyc Wschodzi z Podmuchem Wiatru”. Ponoć służyła ona właścicielowi do kontemplowania piękna odbijającego się w tafli stawu księżyca. Pozostała część ogrodu znajdująca się wokół stawu stanowi zawiłą kompozycję ponad dziesięciu większych i mniejszych dziedzińców, do których dociera się wąskimi, wijącymi się ścieżkami wykonanymi z mozaiki drobnych kamieni. Układ ścieżek pozwala też oglądać najciekawsze zakątki ogrodu z różnych perspektyw. Dzięki temu ogród wydaje się rozległy i ciekawy.
Warto zwrócić uwagę na urodę  kamiennych mozaik zdobiących posadzki dziedzińców i ścieżki biegnące wzdłuż stawu. Zdobią je niezwykłe ornamenty oraz mityczne zwierzęta z chińskich legend. Cynobrowego Żurawia w asyście nietoperzy warto obejść wkoło cztery razy, ponieważ jest to wróżba bogactwa i pomyślności do końca życia.
Bilet wstępu do Ogrodu Mistrza Sieci

Najsłynniejsza bodaj altanka w Suzhou, służąca do kontemplowania widoku księżyca odbitego w wodzie

Inny widok tej samej altanki

A to altanka po przeciwnej stronie stawu

Nie ma chińskiego ogrodu bez przynajmniej jednego zygzakowatego mostka. Według feng shui zła energia nie jest w stanie poruszać się po takich zygzakach

Jeden z dziedzińców ogrodu ozdobiony pięknie zerodowanym kamieniem i drzewkiem bonsai w donicy

Inny dziedziniec otwierający się z tarasu jednego z gabinetów

Wnętrze gabinetu

Okna w ścianach przypominają obrazy z widokami ogrodu

Kolejne okno jak malowidło w pięknych ramach

Okienka w murze ogrodu pozwalają oglądać widoki z zewnątrz. W całym ogrodzie nie ma dwóch takich samych okienek

Warto zwrócić uwagę na kamienne mozaiki na nawierzchniach. Tu widać jelenia

A tu wachlarz, inkrustowany kawałkami turkusów

Żuraw, ptak szczęścia według feng shui

Krajobraz ogrodu zaprojektowany został tak, by pięknie odbijał się w wodzie

Kompleks budynków mieszkalnych

Malowniczy kamienny mostek w kształcie łuku




wtorek, 29 kwietnia 2014

Gardens by the Bay. Najbardziej niesamowity ogród świata


Singapur jest maleńkim państwem położonym na południu Półwyspu Malajskiego. Leży na powierzchni równej mniej więcej powierzchni miasta Warszawy, ale jest bardzo gęsto zaludniony. Mieszka tam około 5 mln ludzi. Państwo to jest doskonale zorganizowane, czyste, bezpieczne i bardzo zamożne. Ma też ambicje absolutnie odwrotnie proporcjonalne do swojej wielkości.

Jadąc do Singapuru spodziewałam się zurbanizowanego do szpiku kości państwa-miasta, z wieżowcami, wielopoziomowymi arteriami komunikacyjnymi, kilkometrowymi korkami ulicznymi i wszystkim najgorszym, co tylko można sobie wyobrazić w tak potwornie zatłoczonej aglomeracji. Ale to wszystko okazało się nieprawdą. Samochodów nie ma wiele, ponieważ ich ilość ograniczają bardzo wysokie podatki, związane z ich posiadaniem. Za to komunikacja publiczna działa na medal. Wszędzie można wygodnie i szybko dotrzeć metrem, autobusem albo taksówką (nie są drogie). W mieście jest zdumiewająco dużo zieleni. Jest to efekt ambitnego projektu „Garden City”, który był realizowany przez ostatnich kilkanaście lat. Ale Singapurczycy nie byliby sobą, gdyby osiedli na laurach. „Garden City” już im nie wystarcza! Teraz postawili sobie jeszcze ambitniejsze zadanie i aktualnie tworzą projekt „City in a garden”. Gardens by the Bay  zostały stworzone w ramach tego nowego projektu.

Jest to najbardziej niesamowity ogród świata, jaki widziałam do tej pory, który w pełni zasługuje na miano „Ogrodu Przyszłości”. Właściwie jest to park, który zajmuje powierzchnię 101 hektarów i którego zbudowanie kosztowało krocie (1 miliard singapurskich dolarów). Ogród udostępniony został publiczności w 2012 roku, a już stał się jednym z symboli Singapuru. Ja odwiedziłam go na początku 2013 roku.

18 ogromnych drzew widać z daleka. Z oddali wyglądają jak futurystyczny las prosto z  „Matrixa”. Kiedy podejdzie się bliżej, widać obrastające gęsto ich pnie tropikalne rośliny – paprocie, bromelie, orchidee, które wcale nie są pnączami. Pnie tych drzew to swojego rodzaju wertykalne ogrody, ponieważ żadne pnącze nie wspięłoby się na tak dużą wysokość. Te super-drzewa to superinteligentne eko-wynalazki. Pobierają energię słoneczną za pomocą kolektorów zainstalowanych w swoich koronach (ta energia służy do podświetlania ich wieczorem i uruchamiania pomp, które dostarczają wody rosnącym na nich roślinom). Wodę z opadów drzewa też pobierają same do wielkich zbiorników, zainstalowanych wewnątrz pni.

Równie niesamowite jak superdrzewa są dwie ogromne szklarnie, wyglądające jak kawałki gigantycznych muszli wetknięte w piasek. Co ciekawe, powietrze w szklarniach nie jest wcale ogrzewane lecz schładzane. Przyzwyczailiśmy się do tego, że szklarnie buduje się po to, by chronić przed zimnem delikatne tropikalne rośliny. Ale w gorącym Singapurze, który leży 130 km od równika, aby hodować tulipany, czy róże trzeba powietrze schładzać. W jednej ze szklarni w wytworzonym sztucznie chłodniejszym klimacie hodowane są m.in. rośliny strefy śródziemnomorskiej, np. drzewa oliwne czy winorośl. Natomiast w drugiej szklarni stworzono warunki dla roślinności wysokogórskiej strefy tropikalnej, rosnącej na wysokości 1500-3000 m n.p.m.  Obie szklarnie są również w 100% ekologiczne, a energię do ich ochładzania uzyskuje się ze spalania biomasy pochodzącej z odpadów (obciętych gałęzi, koszonej trawy, itd.) z singapurskich parków i ogrodów.

W Gardens by the Bay można spędzić cały dzień spacerując wśród bujnej zieleni, podziwiając tysiące zasadzonych tu orchidei i innych tropikalnych przepięknych kwiatów, posilając się w tzw. międzyczasie w jednej z licznych restauracji lub kawiarenek.
Ogólny widok na park i jedną z chłodzonych szklarni

Futurystyczny las

Wysoko pomiędzy drzewami zawieszona jest kładka dla spacerowiczów

Spacer po tropikalnym parku

Tablica upamiętniająca rozpoczęcie budowy obiektu

Jedna ze szklarni otoczona bujną roślinnością

Detal konstrukcyjny szklarni

Wertykalny ogród na pniu jednego z super-drzew

Widok na koronę super-drzewa

Przechadzka pomiędzy koronami super-drzew

Fragment chińskiego ogrodu z księżycową bramą

W tle widać trzy budynki hotelu Marina Bay Sands, które dźwigają na swoich dachach podniebną wyspę z urządzonym na niej ogrodem

Dla tych, którzy nie lubią wielkomiejskiego zgiełku i pośpiechu, a przystanek w międzykontynentalnej podróży wypadnie im akurat w Singapurze jest to fantastyczna opcja! Tym bardziej, że wstęp do tego niesamowitego ogrodu jest bezpłatny. Tylko wejście do szklarni kosztuje kilkanaście dolarów.