Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

wtorek, 26 kwietnia 2016

Tulipanowa gorączka w Stambule

W kwietniu cały Stambuł zakwita milionami tulipanów. W tym roku tulipanowy szał zaczął się nawet wcześniej – już w drugiej połowie marca, ze względu na wczesną wiosnę. W każdym razie oficjalnie Festiwal Tulipanowy w Stambule trwa od 1 do 30 kwietnia. W tym roku impreza zorganizowana została już po raz 11.
Tulipanowy dywan przed bazyliką Hagia Sophia w Stambule

Tulipany widać wszędzie! W sercu miasta, tuż przed bazyliką Hagia Sophia, zaaranżowano kolorowy, wzorzysty turecki dywan z tulipanów, podobno największy tego typu na świecie. Na każdym miejskim skwerku pysznią się tulipanowe rabatki. W powodzi kwiatów toną też miejskie parki, a zwłaszcza Park Gulhane przy pałacu Topkapi i Park Emirgan, usytuowany trochę dalej od centrum miasta nad brzegiem Bosforu. Ludziom udziela się tulipanowa gorączka. Parki pełne są ludzi, przyjeżdżają do Stambułu wycieczki z prowincji, licznie przychodzą grupy uczniów. Wszyscy się fotografują na tle kwiatów, oblegają parkowe ławeczki, urządzają sobie pikniki pośród kolorowego kwiecia. Przypomina to trochę japońskie święto ‘hanami’, tyle że tutaj sceneria jest nie wiśniowa lecz tulipanowa.




I choć tulipan kojarzy nam się przede wszystkim z Holandią, to właśnie Turkom ten śliczny kwiatek zawdzięcza swoją karierę. To oni przywieźli jego cebulki z Azji centralnej, czyli mniej więcej terytorium dzisiejszego Iranu, gdzie tulipan występuje w środowisku naturalnym, do Anatolii i zaczęli sadzić tę roślinę w ogrodach. Oni wyhodowali też pierwsze odmiany, były to tulipany o smukłych kształtach i zaostrzonych płatkach, tzw. tureckie. Do Europy pierwsze cebulki dotarły dopiero w XVI wieku. Wtedy Turcy byli już panami prawie całej płd.-wsch. Europy, a zaniepokojeni ich ekspansją europejscy władcy zaczęli słać do sułtanów swoich emisariuszy z nadzieją na wybadanie sytuacji oraz jakieś pokojowe porozumienia i powstrzymanie tureckiego zalewu na Zachód. Jednym z takich posłańców był markiz De Busbecq, który odwiedzając dwór tureckiego sułtana miał okazję zajrzeć również do prywatnych ogrodów i po prostu zakochał się w tulipanach, które ujrzał wtedy po raz pierwszy w życiu. Oczywiście, został obdarowany cebulkami, które przywiózł ze sobą do Europy. Tak się akurat złożyło, że ów De Busbecq był przyjacielem botanika Karola Kluzjusza, który zarządzał ogrodem botanicznym w Leidzie w Holandii. Podzielił się z nim cebulkami. I w ten właśnie sposób tulipany zadebiutowały w Europie. Cebulki trafiły w dobre ręce. Karol Kluzjusz był filozofem, historykiem, kartografem, zoologiem, botanikiem i wielkim miłośnikiem roślin cebulkowych, które sprowadzał do Holandii z całego świata.
W Parku Gulhane
W Parku Emirgan
W Parku Emirgan

Tulipanowy dywan na głównym placu Stambułu w całej okazałości
W XVII wieku zainteresowanie tulipanami w Europie przybrało niewyobrażalne rozmiary. Okres ten nazywany jest nawet „tulipomanią”. Zdarzało się wtedy, że jedna cebulka rzadkiej odmiany tulipana osiągała równowartość kamienicy. To tulipanowe szaleństwo spowodowało pierwszy w historii ogromny krach giełdowy, który przyczynił się bankructw wielu przedsiębiorstw. Chyba nie ma drugiego takiego kwiatka, który by tak namieszał w dziejach świata.  A wydaje się taki kruchy i niewinny…
Grupa tulipanów o zaostrzonych płatkach nosi nazwę liliokształtnych, albo tureckich

Turcy też nie zapomnieli o tulipanach. W pierwszej połowie XVIII wieku, za panowania sułtana Ahmeda III (1703-1730) zaobserwowano falę entuzjazmu dla tulipanów, jakby ich turecki renesans. Turcy zainteresowali się nowymi kształtami kwiatów, wyhodowanymi w Europie. Zwłaszcza sułtan był gorącym miłośnikiem tulipanów i do dziś na jego cześć obsadza się cebulkami jeden z dziedzińców pałacu Topkapi. Ahmed III był mecenasem sztuki i za jego czasów nastąpił rozkwit poezji, literatury, sztuk dekoracyjnych, a jednym z głównych tematów podejmowanych przez artystów były właśnie tulipany. Czas panowania tego sułtana określa się jako „Tulipanowy Okres” w historii Turcji. Niestety, Ahmed III był władcą dość niefrasobliwym i rozrzutnym, w związku z czym został obalony podczas powstania janczarów.
Tulipanowy dziedziniec w pałacu Topkapi

Panorama Bosforu z parku Emirgan
Stambulskie parki wyglądały wręcz nierealnie podczas tegorocznego Festiwalu Tulipanów. Duże wrażenie zrobiły też na mnie tłumy ludzi, które przychodziły je podziwiać. Do parku Emirgan zjeżdżały dziesiątki autokarów wycieczkowych, od których na ulicy tworzył się ogromny korek. Widać, że ludziom oglądanie tych kwiatów, a nawet przebywanie pośród nich sprawia ogromną przyjemność.
Piknikowanie wśród tulipanów


Młodzież też piknikowała
W parku Emirgan, który jest najważniejszym miejscem Festiwalu Tulipanów w Stambule, otwarto nawet w ubiegłym roku Muzeum Tulipana. Mieści się ono w elegancko wyremontowanych XIX wiecznych stajniach. Można tu obejrzeć przykłady ceramiki z motywem kwiatu tulipana, stare haftowane tkaniny, metaloplastykę. Jednak zbiory nie są szczególnie cenne, ani bogate…  Ale dla mnie nie to było najważniejsze, lecz tureckie ambicje, by przypomnieć światu, gdzie tak naprawdę jest ojczyzna tulipana. Jeśli ktoś się wybierze w kwietniu do Stambułu, to na własne oczy się przekona, że jest nią właśnie Turcja, a nie Holandia.
W tym roku cały Stambuł zdobiło ponad 30 milionów kolorowych tulipanów.
W Muzeum Tulipana 

Mnie też ogarnęła tulipanowa gorączka...

Miliony rozkwitłych tulipanów! To jest dopiero widok!











niedziela, 10 kwietnia 2016

Ogrody Boboli. Zielone serce Florencji

Jest to bez wątpienia największy i najbardziej znany ogród we Florencji. Rozciąga się za monumentalnym Pałacem Pitti, który był najważniejszą i najbardziej reprezentacyjną siedzibą rodu Medyceuszy. Nazwa pałacu pochodzi od pierwszego właściciela tej budowli, czyli florenckiego bankiera Pitti, od którego Medyceusze ją odkupili. Natomiast nie wiadomo, od czego pochodzi nazwa „Ogrody Boboli” (a przynajmniej ja nie znalazłam nigdzie wiarygodnego i jednoznacznego wytłumaczenia tej nazwy). Tak czy inaczej, Ogrody Boboli od XVI wieku należały i były urządzane przez kolejnych Medyceuszy jako prywatne ogrody przypałacowe. Zapoczątkował je Kosma I, i podobno zrobił to dla swojej bardzo pięknej i ukochanej żony Eleonory Toledańskiej, która była chorowita i potrzebowała dużo wypoczynku na świeżym powietrzu.
Rabatka nawiązująca do ogrodów renesansowych

 Pierwotnie były to oczywiście ogrody renesansowe, symetrycznie podzielone na równe kwatery, wśród których były poprowadzone proste, krzyżujące się ze sobą pod kątem prostym ścieżki i aleje. Zachował się nawet wizerunek tego ogrodu, pochodzący z 1600 roku, namalowany przez artystę Giusto Utens’a.
Obraz z 1600 roku, przedstawiający Ogrody Boboli urządzone wedle mody renesansowej

W XVII, XVIII i XIX wieku ogród był powiększany i przebudowywany przez rodzinę Medyceuszy, a potem ich spadkobierców. Dzięki stopniowemu powiększaniu zyskał przepiękne widoki, rozległe połacie soczyście zielonych łąk i cienistych zagajników. Przy okazji stał się też czymś w rodzaju muzeum pod gołym niebem, ponieważ zaczęto tu ustawiać cenne rzeźby, pochodzące z XVI i XVII wieku, a nawet z czasów starożytnych.
Pierwsza rzecz, jaka się rzuca w oczy zaraz po wejściu do ogrodu to efektowny amfiteatr, ulokowany tuż za pałacem. W kilku opracowaniach wyczytałam, że wykorzystano do jego powstania zagłębienie, które się tu utworzyło podczas wydobywania kamienia na budowę pałacu. Pośrodku pięknie ukształtowanego amfiteatru stoi prawdziwy egipski obelisk z Luxoru i autentyczna rzymska wanna termalna z czasów antycznych (ciekawe, do jakich celów czegoś tak wielkiego wtedy używano?). Trybuny wokół amfiteatru zbudowano w 1599 roku, a miejsce to było wykorzystywane na występy i przedstawienia pod gołym niebem.
Amfiteatr

Pośrodku amfiteatru stoi egipski obelisk z Luxoru i rzymska wanna

Powyżej amfiteatru, na osi widokowej, usytuowano fontannę z XVI-wieczną rzeźbą Neptuna z trójzębem. Jeszcze wyżej, na samym szczycie wzgórza stoi okazałych rozmiarów rzeźba – alegoria obfitości. Ta  rzeźba, ustawiona w tym miejscu w 1637 roku, podobno ma twarz Joanny Austriaczki (z rodu Habsburgów), drugiej żony księcia Toskanii Franciszka I Medyceusza. Książe kazał ją wystawić dla uczczenia tego intratnego z jego punktu widzenia mariażu, choć żona była tak bardzo pozbawiona urody, że natychmiast po ślubie znalazł sobie na pocieszenie dużo ładniejszą kochankę.
Fontanna Neptuna (a biała rzeźba w głębi to Statua Obfitości)

Spacerując po tym ogromnym ogrodzie bez trudu znajdziecie szeroką aleję, wytyczoną przez strzeliste, stare cyprysy i kamienne posągi. Prowadzi ona do pięknego barokowego zakątka, nazwanego „isolotto”, czyli wysepka. Mała wysepka usytuowana jest pośrodku owalnego stawu. Wśród drzewek cytrusowych stoi tu fontanna z rzeźbą Okeanosa i personifikacjami trzech wielkich rzek świata Nilu, Gangesu i Eufratu. Ten zakątek urządzono w ogrodach Boboli w 1618 roku. Niestety, wejście na wysepkę było zamknięte, ale można było pospacerować wokół stawu, oglądając przy okazji rzeźby z XVII i XVIII wieku, ustawione w niszach wyciętych w żywopłocie. W przeciwieństwie do poważnych posągów usytuowanych wzdłuż cyprysowej alei, te wokół stawu przedstawiają scenki rodzajowe oraz gry i zabawy (może to miejsce miało mieć właśnie taki rozrywkowy charakter…?).
Cyprysowa aleja prowadząca do Wysepki

Fontanna Okeanosa i trzech rzek

Wejścia na Wysepkę strzegą dwa koziorożce (z herbu Medyceuszy), usadowione na kolumnach

Dookoła Wysepki stoi jeszcze kilka mniejszych fontann w stylu manierystycznym
Sielankowe rzeźby wskazują na relaksowy charakter tego miejsca

Ta rzeźba też nie ma w sobie nic z klasycznej powagi...

Nad ogrodem góruje wzgórze, na którym usytuowana jest różanka (zwana „Ogrodem Rycerskim”) i pałacyk, w którym mieści się małe Muzeum Porcelany. Klasycystyczny, prosty pałacyk powstał w tym miejscu w 1700 roku na zlecenie Kosmy III Medyceusza. Pierwotnie mieścił się tu dom gier. Muzeum Porcelany zorganizowano tu dopiero w 1973 roku. Ogródek ma formę barokową. Jego strukturę tworzą strzyżone niskie żywopłoty z bukszpanu. Pośrodku ogrodu stoi niewielka fontanna z małpkami. Wewnątrz bukszpanowych obwódek rosną różane krzewy, które na pewno przepięknie wyglądają w czerwcu i lipcu. Kiedy ja tam byłam – w kwietniu – jeszcze niewiele róż kwitło. Na wzgórzu jest platforma widokowa, z której można obejrzeć Ogrody Boboli i Pałac Pitti z góry. Z drugiej strony wzgórza rozpościera się malowniczy, falujący toskański krajobraz z cyprysami, gajami oliwnymi i starą ceglaną wieżą.
Różanka, albo Ogród Rycerski ze skromnym pałacykiem, w którym mieści się Muzeum Porcelany


W kwietniu kwitły już pierwsze pnące róże...

Czyż nie słodki to widoczek...? Toskania widziana z Ogrodu Rycerskiego

W Ogrodach Boboli jest jeszcze wiele niespodzianek. Z czasów renesansowych zachowały się modne wtedy groty, ozdobione rzeźbami wybitnych artystów epoki. Z okresu rokoka (XVIII w.) pochodzi zabytkowa ogrodowa kawiarnia (niestety, była nieczynna podczas mojej wizyty). Z bardzo wielu miejsc otwierają się przepiękne widoki na Florencję, które dosłownie zapierają dech w piersiach.
Jedna z ogrodowych grot, która powstała na zlecenie nieszczęsnej Joanny Austriaczki


Florencja widziana z Ogrodów Boboli. Nic dodać, nic ująć.

Na rozległych trawnikach można piknikować

Polonicum w Ogrodach Boboli - monumentalna rzeźba z brązu autorstwa Igora Mitoraja. Stoi tu od 2001 roku, czyli od wielkiej wystawy prac artysty we Florencji

Kolejny piękny widok - część Pałacu Pitti widziana z ogrodowego wzgórza

Dlatego warto przeznaczyć na zwiedzanie Ogrodów Boboli dużo czasu. Tym bardziej, że bilet wstępu do Ogrodów obejmuje również wstęp do pobliskiego Ogrodu Bardini, a także zwiedzanie kolekcji historycznych strojów i sreber w Pałacu Pitti, które są niezwykle ciekawe i nie warto z nich rezygnować. Ja spędziłam tam prawie cały dzień – od rana do późnego popołudnia. Można wziąć do plecaka coś do zjedzenia i – wzorem wielu Włochów – urządzić sobie piknik na jednym z trawników. Przydadzą się też wygodne buty, bo dreptania jest naprawdę dużo, a na dodatek często w górę i w dół.

Bilet wstępu kosztuje 10 euro.