Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

niedziela, 28 września 2014

Krasiczyn. Dęby i lipy – rodzinne pomniki Sapiehów

Krasiczyn – to jeszcze jedno miejsce, które urzekło mnie podczas sierpniowej wycieczki na Podkarpacie (wcześniej opisałam Bolestraszyce, Zarzecze i Sieniawę). Potężny zamek z czterema basztami, zatopiony w starym parku krajobrazowym, wygląda jak z bajki...
Bajkowy zamek w Krasiczynie koło Przemyśla

Kamienny detal z zamkowej bramy

Właścicielami zamku byli pierwotnie Krasiccy (stąd nazwa Krasiczyn). Marcin Krasicki, poseł królewski przebudował dawny surowy zamek obronny w olśniewającą magnacką rezydencję w stylu renesansowym i w takiej formie – prawie nie zmienionej od tamtych czasów – przetrwała ona do dzisiaj. Wtedy dobudowane zostały ozdobne attyki, a elewacje pokryto modną wtedy we Włoszech dekoracją zwaną sgraffito. To właśnie ta dekoracja sgraffitowa nadaje zamkowi niepowtarzalny charakter. Pierwotnie aż 7000 m kw. murów było pokrytych wydrapanymi w mokrym tynku obrazkami. W tej chwili odrestaurowano i zrekonstruowano około 3500 m. kw.  Krasiczyn  to prawdziwa perła i jeden z największych skarbów architektury renesansowej w Polsce. Podobno jest też drugim po Wawelu największym renesansowym zamkiem w naszym kraju.
Wspaniała renesansowa architektura

Do zamku prowadzi charakterystyczny kamienny most

Dziedziniec też wprawia w zachwyt

3500 m kw elewacji pokrytych jest dekoracją sgraffito

Jest to technika zdobienia architektury charakterystyczna dla stylu renesansowego. Wielowarstwowe tynki zdrapywano odsłaniając spodnią, ciemniejszą warstwę


Zamek położony jest w parku krajobrazowym, który powstał w XIX wieku. Wcześniej budowlę otaczał zwierzyniec oraz ogrody włoskie z symetrycznymi szpalerami drzew i krzewów.
Obecny park jest dziełem rodziny Sapiehów, którzy stali się właścicielami Krasiczyna po upadku Powstania Listopadowego. Sapiehowie, pochodzący z Litwy, sprzyjali powstańcom i za to zostali pozbawieni swojego majątku na terenie zaboru rosyjskiego. Musieli szukać sobie domu poza jego granicami. Galicyjski Krasiczyn, będący wtedy w dość opłakanym stanie, był akurat wystawiony na sprzedaż. W 1834 roku kupił ten majątek książe Leon Sapieha. Odtąd Krasiczyn stał się rodowym gniazdem książęcej familii Sapiehów.
Prawdziwą perłą zamku jest pięknie odrestaurowana kaplica

Zachwycająca dekoracja plafonu


Sapiehowie otoczyli majątek w Krasiczynie pieczołowitą opieką. Po latach zaniedbań znowu doprowadzili go do kwitnącego stanu. Największą metamorfozę przeszedł zamkowy ogród, który zaczęto przekształcać w swobodny park krajobrazowy w stylu angielskim. Adam Stanisław Sapieha, syn Leona, wprowadził zwyczaj sadzenia drzew z okazji urodzin swoich dzieci – dębu dla syna i lipy dla córki.  Do dziś pod kilkoma drzewami zachowały się kamienne płyty z wyrytymi imionami i datami urodzin. Pośród nich rośnie też dąb posadzony w roku narodzin (1867) późniejszego kardynała krakowskiego Adama Stefana Sapiehy, który wyświęcił na księdza Papieża Jana Pawła II.
Dąb księcia Leona Sapiehy, ostatniego właściciela Krasiczyna

A to dąb kardynała Adama Sapiehy

Lipa córki Heleny

Stare drzewa - świadkowie burzliwych dziejów krasiczyńskiej ziemi 


Sapiehowie dużo podróżowali po świecie i z tych podróży często przywozili do Krasiczyna nowe, nieznane tu wcześniej rośliny. Stąd w zamkowym parku - oprócz rodzimych gatunków - spotkać można wspaniałe egzotyczne okazy cypryśników błotnych, żywotników,  tulipanowca amerykańskiego, platana klonolistnego, miłorzębu dwuklapowego, katalpy, choiny kanadyjskiej i innych. W starym parku żyje też mnóstwo ptaków, nawet tak rzadkich jak kowalik, zimorodek czy sowa uszata.
Zabytkowy okaz miłorzębu dwuklapowego

Szpaler ogromnych tuj przed zamkiem

Romantyczna lipowa aleja


Zarówno zamek, jak i park wyglądają dziś olśniewająco i bez wątpienia warte są wycieczki. To zasługa trwającej kilka lat i bardzo kosztownej renowacji, która zakończyła się w 2005 roku. Przedtem zamek był mocno zrujnowany, ale największą zawieruchę przeszedł podczas II wojny światowej. 19 września 1939 roku do Krasiczyna wkroczyła horda nieokrzesanych sowieckich czerwonoarmiejców i bezkarnie splądrowała cały zamek. Szukając książęcych skarbów, sowieci powyciągali nawet trumny z krypty rodzinnej i sprofanowali zwłoki. Zabytkowymi meblami, pięknymi boazeriami i książkami z biblioteki palili w kominkach. Zabawiali się strzelaniem do głów aniołków w cennej kaplicy zamkowej. Z bogatego i bardzo eleganckiego wyposażenia zamku nie pozostało prawie nic. Czego nie spalono i nie zniszczono, to po prostu wywieziono stąd... W ciągu kilku wojennych lat zaprzepaszczony został -zgromadzony przez kilka pokoleń - dorobek rodu Sapiehów.
Książe Leon Sapieha, ostatni pan na Krasiczynie

Książe Leon był wielkim podróżnikiem. Często brał udział w afrykańskich safari, o czym napisał książkę


Ciekawostką jest to, że po wojnie mieścił się w krasiczyńskim zamku ośrodek wypoczynkowy Fabryki Samochodów Osobowych oraz Technikum Leśne. Teraz zamek i park są zarządzane przez Agencję Rozwoju Przemysłu w Warszawie. Oprócz muzeum jest tu również luksusowy hotel i restauracja.
W zamkowej kawiarence można się napić pysznej kawy i zjeść wyśmienite ciastko.
Wstęp do zamku i parku kosztuje 14 zł, a do samego parku – 4 zł.
Krasiczyn leży w odległości 10 km od Przemyśla.
Park zachęca do spaceru pośród wiekowych drzew

Jedna z czterech niesamowitych, bajkowych baszt



czwartek, 18 września 2014

Sieniawa. Szlakiem ogrodów Izabeli Czartoryskiej

Jakoś w połowie drogi między Leżajskiem a Jarosławiem leży Sieniawa. Jest to jedno z miejsc bardzo mocno związanych z moją ulubioną bohaterką historyczną czyli księżną Izabelą Czartoryską. Toteż podróżując w sierpniu po Podkarpaciu nie mogłam go ominąć, choć pałac Czartoryskich w Sieniawie można oglądać tylko z zewnątrz (wewnątrz jest teraz hotel), a po sławnym ogrodzie pozostał tylko rozległy park ze starymi drzewami.
Pałac Czartoryskich w Sieniawie




Izabela Czartoryska w stroju Cyganki. Portret z 1796 roku (żródło: Wikipedia) 


 Księżna Izabela oraz jej mąż Adam Kazimierz Czartoryski byli właścicielami tak olbrzymiej fortuny, że właściwie dziś trudno to sobie wyobrazić. Należały do nich m.in. Pałac Błękitny w Warszawie oraz ogromne majątki-latyfundia liczące po kilkadziesiąt wsi w Puławach, Przybysławicach, Grabowie, Tarnogórze, Terespolu, Międzyrzeczu, Klewaniu, Wołczynie, Wysocku, Oleszycach, Sieniawie. Rezydencje małżonkowie mogli sobie wybierać dowolnie wedle aktualnych potrzeb albo nastrojów.
Najbardziej znane ze wszystkich są oczywiście Puławy, czyli miejsce najbliższe sercu Izabeli Czartoryskiej. To właśnie puławski pałac nazywała ona domem, a w urządzanie tamtejszego parku i ogrodu włożyła wyjątkowo dużo wysiłku i starań.
Jednak również Sieniawa, leżąca w Galicji, była dla niej ważna. W chwilach życiowych i historycznych burz, jakich w życiu Izabeli i jej najbliższych wcale nie brakowało, stanowiła ona spokojną i bezpieczną przystań dla całej rodziny.
W pałacu mieści się w tej chwili ekskluzywny hotel "Sieniawa"

Pierwszy raz Czartoryscy musieli się na dłuższy czas przenieść do Sieniawy, gdy po uchwaleniu Konstytucji 3 Maja (Czartoryscy byli jej gorącymi zwolennikami) nastąpiła zbrojna agresja carskiej Rosji na Polskę. Rodzina wyjechała wtedy do Sieniawy na ponad pół roku. Oczywiście, trudno mówić o tym okresie jako o jakimś zesłaniu. W Sieniawie bawiono się dobrze. Urządzano wystawne bale, uczty, przedstawienia teatralne. A jedną z uroczystości, która przeszła do historii sieniawskiego pałacu, były imieniny Tadeusza Kościuszki, serdecznego przyjaciela pana domu – księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego. Uwieńczono go wtedy wieńcem z liści dębowych, pochodzących z drzew w Wysocku, które zasadził podobno sam Jan III Sobieski po zwycięstwie pod Wiedniem. Kościuszko przyjechał do Sieniawy prosto ze Stanów Zjednoczonych, gdzie okrzyknięto go bohaterem narodowym. Tadeusz Kościuszko pozostawił po sobie w Sieniawie bardzo miłą pamiątkę, która zachowała się do dnia dzisiejszego. Jest to podłużny kamień, na którym sławny gość Czartoryskich kazał wyryć napis „Na pamiątkę dni szczęśliwych w Sieniawie”. Leży on w tej chwili w pobliżu lewego skrzydła pałacu. Nazywają go tu „kamieniem szczęścia”.
Kamień Kościuszki

Prawdopodobnie właśnie w Sieniawie przygotowywano plany Insurekcji Kościuszkowskiej (1794), która tak bardzo rozwścieczyła zaborców, a szczególnie carycę Katarzynę II, że dokonano trzeciego rozbioru Polski.
Czartoryscy, którzy poparli zbrojne powstanie Tadeusza Kościuszki, zostali niezwykle surowo ukarani przez rosyjską imperatorową. Zarekwirowano cały ich majątek, znajdujący się w granicach zaboru rosyjskiego. Ukochane Puławy Izabeli zostały wtedy doszczętnie zdemolowane przez stacjonujące tam wojska rosyjskie i pruskie. I znowu Sieniawa, znajdująca się w spokojniejszej Galicji, stała się ratunkiem dla całej rodziny...
Potem jeszcze na dłużej Czartoryscy „zasiedzieli się” w Sieniawie podczas wojny francusko-rosyjskiej, zainicjowanej przez Napoleona.
Akwarela Juliusza Kossaka przedstawiająca pałac w Sieniawie za życia Czartoryskich (żródło: Wikipedia)


Książe Adam Kazimierz uwielbiał Sieniawę, ale Izabela nie podzielała tego entuzjazmu. Pałac wydawał jej się ciasny, mroczny i „zawilgocony”. Rzeczywiście, na przełomie XVIII i XIX wieku było w nim zaledwie 13 pomieszczeń, więc zjeżdżających się gości trzeba było niekiedy lokować w przybudówkach i pawilonach ogrodowych. W porównaniu z kwitnącymi Puławami była to dość prowincjonalna rezydencja. W książce Gabrieli Pauszer-Klonowskiej p.t. „Pani na Puławach” przytoczone są takie słowa księcia:
„Gdy z Puław przenoszę się do Sieniawy, doznaję takiego uczucia, jak po haftowanym fraku z żabotami wdziewa się wygodny szlafrok”.
Innym powodem, dla którego Izabela nie darzyła Sieniawy zbyt wielką sympatią, było też prawdopodobnie to, że panią na pobliskim Łańcucie była ukochana siostra Adama Kazimierza - Elżbieta Lubomirska, której Izabela szczerze nie znosiła. Zresztą, z wzajemnością.
Widok pałacu od strony ogrodu


Pałacyk letni, jedna z budowli ogrodowych



Dom szambelana
Pałacowe stajnie
Kordegarda




Ale sieniawskie ogrody były wspaniałe i Izabela potrafiła to docenić. Z głównego salonu wychodziło się do ogrodu przypałacowego, urządzonego w stylu francuskim z mnóstwem kwiatów. Rosło w nim też sporo starych drzew, głównie lip i świerków. W ogrodzie były cztery sadzawki, a dalej ciągnęły się winnice, oranżerie i sad owocowy. Sieniawskie ogrody dostarczały „fruktów włoskich” na pański stół. W sezonie wystawiano więc kilkadziesiąt drzewek cytrusowych, migdałowych i figowych do ogrodu, a na zimę chowano je w oranżerii. Ogrodem zajmowało się kilku dobrze wyszkolonych ogrodników, na czele których stał Niemiec – pan Lesser.
W parku zachowała się siatka równo i symetrycznie wytyczonych alejek, pozostałość po ogrodzie barokowym

Kiedy Izabela była w Sieniawie, lubiła sama zajmować się ogrodem.
Gabriela Pauszer-Klonowska w swojej książce przytacza żartobliwą anegdotę.
Księżna wychodząc do pracy w oranżerii przywdziewała roboczą, wyszarzałą i zniszczoną salopę. Jej mąż, znany kpiarz i żartowniś, nazwał kiedyś ten strój botanicznie ‘Salopia obdarcifera’.
„Razu pewnego – opowiada jeden z pamiętnikarzy – przyjechało do Sieniawy dwóch znakomitych Francuzów. Księżna pokazała im, oczywiście, swoją oranżerię i rzadkie okazy roślin.
-           A widzieliście tam – spytał książe gości – znakomitą plantę ‘Salopia obdacifera’?
-           Tak, tak. Widzieliśmy ją , książe – odpowiedzieli grzecznie Francuzi.”
Ta stara lipa z pewnością pamięta swoich sławnych właścicieli

Ale jednak to nie tutejszy ogród znajdował się w centrum zainteresowań Izabeli Czartoryskiej, gdy tu przyjeżdżała. W Sieniawie księżna koncentrowała się przede wszystkim na urządzaniu wystawnych przyjęć, zapraszaniu dostojnych gości, wystawianiu patriotycznych sztuk teatralnych. To dzięki Izabeli Sieniawa stała się głośnym ośrodkiem polityczno-kulturalnym i miejscem spotkań polskiej i europejskiej elity, promieniującym na całą okolicę. Ta kobieta miała zadziwiającą energię życiową i wolę działania właściwie do końca swoich dni... Imponujące!

Izabela Czartoryska zmarła w Wysocku, dokąd po klęsce powstania listopadowego musiała uciekać ze swoich ukochanych Puław. Miała 90 lat. Jest pochowana razem z mężem i innymi znakomitymi członkami familii Czartoryskich w rodzinnej krypcie w podziemiach sieniawskiego kościoła.

Park jest w tej chwili bardzo porządnie utrzymany, ponieważ stanowi otoczenie ekskluzywnego hotelu. Wiele ogromnych drzew zapewne pamięta jeszcze swoich sławnych i zacnych właścicieli...
Park jest zadbany i ładnie utrzymany
Przed pałacem zainstalowano dwie fontanny. warto zwrócić uwagę na ciekawe trawnikowe "ornamenty"


Po miłym spacerze po sieniawskim parku weszliśmy na kawę do kawiarenki znajdującej się w podziemiach oficyny. A tu niespodzianka! W wyeksponowanej światłami wnęce wisiała reprodukcja „Damy z łasiczką” Leonarda da Vinci, a obok tabliczka, że w Sieniawie podczas II wojny światowej był ukrywany ten najsłynniejszy polski obraz. Sympatyczny kelner wyjaśnił nam, że to właśnie w tej wnęce „Dama z łasiczką” oraz „Portret Młodzieńca” Rafaela Santi były zamurowne, aby uchronić je przed Niemcami. Obrazy te były bowiem na ścisłej liście Goeringa, który polował na najcenniejsze dzieła sztuki na terenie całej okupowanej Europy. Obrazy zostały jednak przejęte przez SS i wywiezione na Wawel, gdzie rezydował Hans Frank. „Portret Młodzieńca”, należący do kolekcji Czartoryskich, niestety bezpowrotnie zaginął.
Napis w kawiarence


Portret młodzieńca Rafaela Santi. Ten obraz, pochodzący z kolekcji Izabeli Czartoryskiej, też był przechowywany podczas wojny w Sieniawie. Jednak jego losy wciąż są nieznane...
  

  




czwartek, 11 września 2014

Perełka Tallina. Kadriorg – ogród i pałac Piotra Wielkiego

Tallin, stolica Estonii, robi wrażenie. Miasto jest stare, dostojne, pięknie odrestaurowane. Zachowały się w nim w idealnym stanie średniowieczne fortyfikacje, które potężnym pierścieniem, naszpikowanym strzelistymi basztami, otaczają bardzo ważny w dawnych czasach hanzeatycki gród. Spacer po starym Tallinie to czysta przyjemność. Co krok można coś ciekawego odkryć – a to jedną z najstarszych w Europie aptek, a to cukiernie wytwarzające słodkie figurki z marcepanu, stragany z przepysznymi prażonymi migdałami z dodatkiem cynamonu, czy też polską ambasadę ulokowaną w jednej z najpiękniejszych kamienic na rynku...
Tallin, piękne stare miasto z fantastycznie zachowanymi fortyfikacjami. 

Jednak poza obrębem Starego Miasta Tallin wygląda dość prowincjonalnie. Są całe dzielnice charakterystycznych, drewnianych domów, niestety w większości mocno zdekapitalizowanych. A oprócz nowoczesnych centrów handlowych są też bazary ze szmelcem i starzyzną, gdzie „ruskie babuszki” próbują sprzedawać grzyby, jabłka z ogródka lub kiszone ogórki własnej roboty, by zarobić choć parę eurocentów...

Rzecz jasna, nie byłabym sobą, gdybym nie odwiedziła najsławniejszego estońskiego ogrodu Kadriorg, położonego około 2 km od centrum Tallina (najlepiej jechać z centrum tramwajem nr 1 lub 3). 

Posiadłość ta na początku XVIII wieku należała do rosyjskiego cara Piotra I Wielkiego. Władca Rosji zdobył terytorium, należące do dzisiejszej Estonii, podczas Wojny Północnej ze Szwedami. Na Tallinie szczególnie mu zależało, ponieważ było to duże portowe miasto, umożliwiające Rosji handel z Europą. Wzniesienie wspaniałego pałacu z pięknym ogrodem na dopiero co zdobytym terytorium było w stylu tego walecznego władcy-tryumfatora, który w historii uchodzi za twórcę potęgi Rosji.
Piotr I Wielki w stroju koronacyjnym (www.vikiart.org)

Przed Piotrem I Rosja miała tylko jeden duży morski port w Archangielsku. Piotr I zdobył najpierw Krym, umożliwiając Rosji handel z Europą od strony Morza Śródziemnego (via Morze Czarne), a potem porty bałtyckie. Piotr I to zresztą postać fascynująca i długo by o nim opowiadać... Europa mu imponowała. Miał na jej punkcie bzika. Za wszelką cenę chciał „zeuropeizować” zacofaną Rosję długobrodych bojarów. W wojsku kategorycznie nakazał ścinanie bród i golenie się, a za niesubordynację batożył... Sam lansował też europejską modę okresu baroku – peruki, jedwabne pończochy, francuskie stroje.
Nic więc dziwnego, że do budowy pałacu Kadriorg zaangażował team architektów z Europy, czyli dwóch Włochów - Nicolę Michettiego i Gaetano Chiaveriego. W 1718 roku car przywiózł ich na swoim statku do Tallina i pokazał rozległy grunt zakupiony pod budowę pałacu. Znajdował się tu niewielki, skromny domek, w którym car rezydował podczas wizyt w Tallinie (dziś mieści się tam ciekawe muzeum, w którym obejrzeć można wiele przedmiotów osobistych tego rosyjskiego despoty – ulubione książki, mapy, sprzęty, a nawet skórzany trzewik we francuskim stylu). Posiadłość była wyjątkowo pięknie położona, z widokiem na stare miasto, a także morze i port. Zakontraktowani architekci zaprojektowali zgrabny budynek w stylu włoskiego baroku. Wokół pałacu miał się znajdować ogród w stylu francuskim (na wzór wersalskiego, ale mniejszy) z symetrycznymi kwaterami na kolorowe kwiaty i fontannami. Detale pałacu i ogrodowe rzeźby często nawiązują do tematów morskich, ponieważ pasją Piotra I były morze i żegluga.
Barokowy ogród na tle pałacu
Pałac widziany od frontu
Jedna z pałacowych fontann.

Dziwna nazwa zespołu parkowo-pałacowego „Kadriorg” w tłumaczeniu z języka estońskiego oznacza po prostu „Dolina Kasi”. Pałac i park nazwane zostały przez cara na cześć jego małżonki Katarzyny. Była to ukochana druga żona Piotra I (pierwszą zamknął w klasztorze, choć wcześniej urodziła mu trójkę dzieci). Daleko jej było do szlachetnie urodzonych księżniczek, które najczęściej stawały się żonami potężnych władców. Katarzyna, która była na służbie u Szwedów, wzięta została jako branka podczas Wojny Północnej. Prawdopodobnie pochodziła z rodziny litewskich chłopów. Car zwrócił na nią uwagę, ponieważ w młodości była wyjątkowo piękną, czarnowłosą i czarnooką kobietą. Katarzyna przeszła na prawosławie i w 1712 roku została żoną Piotra I Wielkiego. Urodziła mu ośmioro dzieci. Małżonków łączyło niezwykle głębokie uczucie i przyjaźń. Właściwie nie mogli bez siebie żyć. Ona towarzyszyła mu nawet podczas wypraw wojennych. Jeśli tylko musieli się rozdzielić, on słał do niej pełne tęsknoty listy. Prawdę mówiąc, kariera Katarzyny przyćmiewa nawet bajkę o Kopciuszku. Po śmierci męża w 1725 roku to właśnie ona jako Katarzyna I została carycą Wszechrosji...
Katarzyna, żona Piotra I jako caryca
Sala balowa z inicjałem Katarzyny, czyli Ekateriny.
Zachwycałam się pięknymi kaflowymi piecami w pałacu

Pałac Kadriorg był dla carskiej rodziny typową letnią rezydencją. Właściciele przyjeżdżali tu od czasu do czasu z St. Petersburga, ale raczej rzadko. Po śmierci męża Katarzyna straciła serce do tego miejsca, ponieważ za bardzo przypominało jej utraconą, najbliższą sercu osobę... Częściej bywała tu ich córka, również późniejsza caryca, Elżbieta Piotrowna.
Ogród mienił się kolorami

Co ciekawe, ogród wokół pałacu Kadriorg był pierwszym publicznym ogrodem w Tallinie. Każdy kto chciał, mógł tu wejść i pospacerować. Tyle, że niewielu było takich śmiałków, ponieważ car uchodził za osobę o niezwykle porywczym charakterze i ludzie po prostu się bali...
Pergola obrośnięta pnączem, istotny element ogrodu barokowego

Za czasów Piotra I ogród wyglądał inaczej niż dziś. Pozostałościami z czasów baroku są dziś – ogród kwiatowy przed pałacem oraz malowniczy Łabędzi Staw. Potem mody ogrodnicze się zmieniły i ogród zaczął przybierać wygląd  parku krajobrazowego w stylu angielskim. Obecnie w niektórych miejscach widoczne są też modernistyczne i współczesne trendy ogrodowe – np. bardzo ładna różanka na wzgórzu czy nowoczesne rabaty bylinowe.
Malowniczy Łabędzi Staw. Mieszka tu para czarnych łabędzi
Różane Wzgórze to już modernistyczny fragment ogrodu. Róże porastające niewielką górkę to świetny pomysł na różankę.
Współczesne klomby nawiązują do barokowych wzorów
W tym ślicznym domku na terenie parku mieści się muzeum ogrodu Kadriorg

Starannie wypielęgnowany park Kadriorg jest w tej chwili zieloną wizytówką Tallina. Barokowy pałac Piotra I jest w nim największą atrakcją, ale nie jedyną. Oprócz niego znajduje się tu Pałac Prezydenta Estonii (to właśnie tu na początku września odbywało się spotkanie Prezydenta USA Baraka Obamy z prezydentami państw nadbałtyckich) oraz Muzeum Narodowe KUMU.
Park jest starannie pielęgnowany
Strzyżenie żywopłotów
Pałac Prezydenta Estonii, choć powstał w latach 30-tych XX wieku, przypomina troszeczkę architekturę pałacu Piotra I, który znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie.
Kwitnące rabaty kwiatowe budzą zachwyt spacerowiczów
Jedna ze współczesnych rabat parkowych z werbeną patagońską w roli głownej. W ogóle werbena patagońska królowała na większości klombów Tallina. Widocznie bardzo ją tam lubią.
Park Kadriorg - cudowna, zielona oaza Tallina.