Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

czwartek, 24 września 2015

Villa Gamberaia koło Florencji. Ogród renesansowy dzisiaj

W kwietniu byłam we Florencji. Celem „numer 1” były oczywiście sławne Ogrody Boboli, ale to nie o nich postanowiłam napisać w tym poście. Zajmę się nimi później, kiedy w długie jesienne wieczory będzie więcej czasu na uporządkowanie i wybranie zdjęć, który zrobiłam tam chyba z tysiąc...
Villa Gamberaia otoczona jest ogrodem niedużym, który zawsze był w prywatnych rękach i tak jest do dziś. Miejscowość Settignano, w której Villa Gamberaia się znajduje, leży na przedmieściach Florencji. Okazało się, że z naszego wynajętego mieszkania było tam zaledwie kilka przystanków autobusem. Z pętli autobusowej na ryneczku w Settignano należało jeszcze przejść jakieś 400 metrów pod górkę i znaleźliśmy się w miejscu, gdzie czas się zatrzymał mniej więcej w XVI wieku...
Villa Gamberaia i jej ogród - rezydencja z okresu renesansu
Lew strzegący wejścia na posesję ukrył się w cieniu cyprysa

Willa ma dość skromną architekturę – jest to po prostu dość duży dom zbudowany na planie zwyczajnego prostokąta. Ma małe okna w kamiennych ramach (w tym klimacie słońce bywa męczące) i pomarańczowe dachówki, pokryte patyną. Właśnie tak wyglądały podmiejskie wille, budowane w okresie Renasansu pod słonecznym niebem Italii. Takich willi ciągle są we Włoszech tysiące, ale jest coś, co odróżnia Villę Gamberaia od innych. Ogród!
Sadzawki zostały zbudowane później, ale ogród wciąż zachowuje swój renesansowy charakter

Przeróbki dokonywane w nim na przestrzeni różnych epok nie wpłynęły zasadniczo na kształt tego ogrodu, który powstawał w XVI i XVII wieku. To, że zachował on charakter ogrodu renesansowego jest jego największą wartością, choć można się nim również zachwycać jako ogrodem w ogóle. Jest przede wszystkim wspaniale zaprojektowany. Choć niewielki, robi wrażenie dość rozległego dzięki przemyślnemu labiryntowi murów oporowych, schodków i tarasów, ozdobionych rzeźbami i ceramicznymi wazami. Wędrując po nim odkrywamy kolejne wnętrza o zupełnie innym charakterze. Można się też zachwycać przepięknymi widokami na szczyty Apeninów i położoną nieco poniżej Settignano Florencję, które się stąd rozciągają. Można tu łatwo ulec nastrojowi błogiego spokoju (zero turystów!), podziwiać piękne okazy roślin, wdychać cudne aromaty kwiatów i ziół, których pełno jest dookoła. Jest tu po prostu bosko pięknie!
Strzyżone obwódki, rzeźby z roślin i z kamienia - tak wyglądały ogrody w XVI wieku

Ale mnie bardziej interesował ten ogród od strony historycznej i jego cechy renesansowe. Właściwie nowożytna historia ogrodów ozdobnych zaczyna się właśnie we Włoszech w dobie Renasansu. Przedtem ogród kojarzył się raczej z sadem, winnicą, lub co najwyżej z grządką warzyw i ziół. Włoskie Odrodzenie przyniosło przełom we wszystkich dziedzinach życia, również w architekturze i ogrodnictwie. Zamiast warownych domostw i zameczków zaczęto budować wolnostojące wille i pałace, otwarte na otaczający krajobraz i światło. Duży, zadbany ogród stał się nieodłącznym elementem każdej eleganckiej rezydencji, służąc wypoczynkowi gospodarzy, rozrywce czy zabawom dzieci. I to było wielkie novum w stosunku do poprzednich wieków.
Piękne krajobrazy wokół – to pierwsza i być może najważniejsza cecha włoskiego ogrodu renesansowego. W Villi Gamberaia właściwie z każdej strony można zachwycać się widokami gór, przyrody i widocznych z oddali czerwonych dachów Florencji.
Piękne, stylowe ogrodzenie z figurami zwierząt umożliwia podziwianie okolicznych widoków. W oddali widać dachy Florencji

Główna część ogrodu to bardzo charakterystyczny ozdobny parter kwiatowy (na początku XX wieku dodano tu sadzawki z fontannami), rozplanowany geometrycznie, z niskimi strzyżonymi obwódkami z bukszpanu i wyższymi żywopłotami z cisa oraz posadzonymi gdzie nie gdzie formowanymi iglakami. Zastosowano tu proste środki wyrazu – przestrzeń podzielona jest na regularne prostokąty, w obwódkach rosną różnobarwne róże sztamowe i pnące, a gdzie nie gdzie kępy lawendy i bylin ozdobnych. Na krańcu tego, ujętego w geometryczne ryzy ogródka, posadzono majestatyczne żywopłoty ze strzyżonych cyprysów imitujące arkady (ciekawy element, ale też dodany dopiero na początku XX wieku). Ten „zielony belweder”, kojarzący się z prawdziwymi belwederami, czyli stawianymi na wzgórzach ogrodowymi budowlami, jeszcze bardziej podkreśla rozciągający się stąd wspaniały widok na okolicę.
Widok na ogród od strony domu

Duże wrażenie robi grota (w tym ogrodzie jest to grota otwarta, bez zadaszenia) – ważna część każdego renesansowego ogrodu – z licznymi źródełkami ściennymi. Ściany groty wyłożone są tufem wulkanicznym i ozdobione mozaiką ze starannie dobranych kamyków i muszelek. W niszach stoją figury ceramiczne i popiersia z kamienia.
Grota była konieczna w ogrodzie renesansowym (chyba dla ochłody). W tym ogrodzie grota jest bardzo duża i nie ma zadaszenia. Schodki i ścieżki na różnych poziomach umożliwiają spacer wokół tego ciekawego miejsca

W kwietniu kwitły i obłędnie pachniały wisterie

Ceramiczna figurka w grocie

Tu widać, jak misternie ozdobione są ściany groty

W ogrodzie Gamberaia jest jeszcze nimfeum, czyli nawiązujące do antyku miejsce kultu wodnych boginek. Ta tajemnicza budowla z fontanną, usytuowana jest w miejscu ocienionym wysokimi sosnami. Trochę nadgryziona zębem czasu i omszała robi bardzo romantyczne wrażenie.
W głębi widać nimfeum, ocienione koronami pinii i cyprysów

Włoskie ogrody okresu renesansu miały też zazwyczaj część użytkową, tzw. giardino di semplici, (w tłumaczeniu: ogród rzeczy prostych), czyli grządki w bukszpanowych obwódkach, pełne warzyw, wonnych ziół i kwiatów. Ten element w Villi Gamberaia niestety się nie zachował, ale za to rośnie tu klika starych i wciąż owocujących drzew oliwnych. Jest również bardzo charakterystyczna dla włoskich ogrodów cytryniarnia (czyli „limonaia”). Na słonecznym tarasie przylegającym do budynku gospodarczego stoi tu zastęp wielkich donic z najróżniejszymi cytrusami. A w rozgrzanym słońcem powietrzu unosi się oszałamiający aromat kwiatów pomarańczy i mandarynek...
Cytryniarnia, w której owocowały i kwitły (jednocześnie) najróżniejsze cytrusy

Tu na przykład - mandarynki...

Bardzo mi się podobały ogromne ceramiczne donice i wazy

Renesans to zafascynowanie starożytnością, stąd obecność w tym ogrodzie włoskich elementów rzeźbiarskich, nawiązujących do antyku. Rzeźby podkreślają kompozycję ogrodu, a także ozdabiają fontanny, bramy i ogrodzenie.

Penelope Hobhouse, autorka obszernej “Historii Ogrodów” (wydanej również po polsku w 2005 roku przez Wydawnictwo ARKADY) pisze, że Villa Gamberaia pięknie ukazuje ideę ogrodu renesansowego.
Innym ciekawym przykładem włoskiego ogrodu renesansowego jest Giardino Giusti w Weronie, o którym już wcześniej pisałam.
Ogrody powstające w okresie włoskiego renasansu były inspiracją dla całej Europy i bardzo szybko się rozprzestrzeniły. Mało tego, późniejsze ogrody francuskie okresu baroku pełnymi garściami czerpały właśnie z włoskich wzorów...
Wydaje mi się, że również i dziś mogą one być inspiracją dla twórców i właścicieli współczesnych ogrodów...
Cyprys ostrzyżony po mistrzowsku. Prawda...?

Bardzo polecam wycieczkę do Villi Gamberaia na przedmieściach Florencji, choć bilety wstępu są dość drogie – 15 euro. Można oglądać tylko ogród. Willa jest niedostępna dla zwiedzających.
 
Ogród jest nieduży i można go obejrzeć w niecałą godzinę, ale ja spędziłam tam prawie pół dnia... Źródło mapki: http://www.villagamberaia.com/
     



4 komentarze:

  1. Bajkowo. Pieknie potrafia to Wlosi-zakomponowac. Architektura i rosliny.
    Moze uda mi sie tam podskoczyc jesienia?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Kasiu, dzięki. Bardzo łatwo tam dojechać z Florencji - z Piazza San Marco autobusem miejskim do końca, czyli do Settignano (nie pamiętam numeru). A jak już będziesz na Piazza San Marco to koniecznie wejdź do klasztoru San Marco, który słynie z malowideł Fra Angelico. Można tam zobaczyć na żywo cudne jego "Zwiastowanie". Pozdrawiam

      Usuń
  2. Uwielbiam "Zwiastowanie" Fra Angelico! Pamiętam, że o wiele bardziej mnie poruszyło niż wersja wielkiego Leonarda.
    Mam nadzieję, że uda mi się odwiedzić pokazane przez Ciebie ogrody. Emanuje z nich spokój i harmonia, ale za to brak mi w nich przytulności i swobody. Ale bez względu na upodobania, można się z nich wiele nauczyć, choćby stosowania proporcji w ogrodzie czy planowania przestrzeni.
    Otoczenie i widoki wspaniałe. Natomiast nie cierpię tych wszystkich grot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, Tamaryszku. Z pewnością brak im swobody a te groty to istne dziwactwo. No, ale taka była wtedy moda...

      Usuń