Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

wtorek, 28 lutego 2017

Botanik w Bangkoku. Ogród Królowej Sirikit

W Bangkoku odwiedziłam też ogród botaniczny. Właściwie jest to park, i nawet tak się nazywa – Queen Sirikit Park. Jego nazwa pochodzi od imienia królowej Sirikit, żony króla Tajlandii Bumibola, który zmarł pod koniec ubiegłego roku (w tej chwili królem Tajlandii jest ich syn - Rama X).
Jednak koncept tego założenia bardziej przypomina ogród botaniczny niż park. Rośliny są pogrupowane w kolekcje i większość z nich jest opisana na tabliczkach. Ogród jest stosunkowo młody, ponieważ powstał w 1992 roku z okazji 60 urodzin Jej Wysokości. Nawiasem mówiąc, królowa Sirikit musi być chyba dość mocno zainteresowana ogrodnictwem i botaniką, ponieważ patronuje w Tajlandii wielu związanym z nimi przedsięwzięciom i fundacjom.

Ten ogród może nie rzuca na kolana, szczególnie jeśli się go porównuje z ogrodem botanicznym w Singapurze, czy w Kuala Lumpur, które są większe, staranniej utrzymane i ładniej zaprojektowane. Jednak dla mnie spotkanie ze światem tropikalnej roślinności w takim nagromadzeniu zawsze jest wielką gratką. A ciekawych roślin akurat tam nie brakowało…
Lotos - cud tropików



Dodam jeszcze, że ogród ten jest położony w bezpośrednim sąsiedztwie wielkiej atrakcji turystycznej Bangkoku, czyli w pobliżu weekendowego marketu Chatuchak, na który w soboty i niedziele zjeżdżają tłumy turystów. Można tam kupić ubrania, buty, akcesoria, rękodzieło i mnóstwo innych pamiątek. Po zakupach naprawdę warto przekroczyć bramę ogrodu i zanurzyć się w tym mikrokosmosie tropikalnych kwiatów, drzew i krzewów. Jeśli nie z ciekawości, to po prostu, dla relaksu…
Saraca declinata - ciekawe drzewo, występujące w Tajlandii i Birmie. Kwiaty wyrastają bezpośrednio na korze.
Jak u judaszowców
My akurat pojechaliśmy tam w dzień powszedni, więc straganów z pamiątkami było niewiele, ale i tak można było zjeść dobry i tani obiad w jednym ze stoisk z ulicznym jedzeniem.
Część ogrodu od strony bazaru była trochę rozczarowująca – jakieś poletka doświadczalne, nieuporządkowane grządki, ale spokojnie… To jest tylko zaplecze ogrodu, główne wejście jest z innej strony. Jedna ze ścieżek zaprowadziła nas do bardzo ładnego ogrodu wodnego z lotosami i liliami wodnymi. Lotosy nie były w pełnym rozkwicie, ale kilka przepięknych kwiatów kwitło. Dla mnie są to rośliny wręcz nierealnie piękne. Zresztą, pewnie nie tylko dla mnie… Nie na darmo przecież mają taką wspaniałą symbolikę w kulturze buddyjskiej. Symbolizują duchowe przebudzenie i pokonywanie życiowych przeszkód . Roślina ta potrafi przebić się przez głęboką warstwę brudnego i ciemnego mułu, w którym zanurzone są jej korzenie, a potem rozkwitnąć idealnie pięknym kwiatem, skierowanym ku światłu.
Buddyjski symbol

Te lilie były najładniejsze...

Inną ciekawą rośliną, która zawsze mnie zachwyca w tropikalnej Azji, jest Couroupita guianensis (roślina ta ma także polską nazwę – czerpnia gujańska). Choć w naturze występuje ona w tropikalnych rejonach Ameryki, to bardzo często jest sadzona w Azji. Widziałam ją już nie jeden raz. Jest to wielkie drzewo o owocach, przypominających kule armatnie i wielkich, różowych, słodko pachnących kwiatach. Kwiaty te zapylane są przez nietoperze. Najczęściej na drzewie występują jednocześnie i owoce, i kwiaty w pełnym rozkwicie. W Tajlandii i Kambodży widywałam te rośliny posadzone w buddyjskich świątyniach. Przewodnicy mówią czasami, że jest to Drzewo Buddy (Budda Tree), ale podobno jest to jakaś pomyłka, ponieważ za prawdziwe Drzewo Buddy uważa się jeden z figowców.
Czyż nie przypominają kul armatnich...?

Kwiaty czerpni są wielkie i słodkawo pachną, by zwabiać zapylające je nietoperze


Mam też słabość do frangipani, czyli drzewka o łacińskiej nazwie Plumeria. Moim zdaniem, jej kwiaty mają zapach najpiękniejszy spośród wszystkich aromatów kwiatowych – jest on delikatny, świeży, słodkawy. Kwiatki mają grube płatki i wyglądają jakby były odlane z porcelany, albo z wosku. Jak się okazuje to drzewko też pochodzi z tropikalnych obszarów Ameryki (Meksyk, Panama, Karaiby), ale wszędzie w Azji jest bardzo rozpowszechnione. W Bangkoku mają dużą kolekcję fragipani – o kwiatach białych, kremowych, różowych, a nawet czerwonych.

Ach ten zapach!

Rzadsza odmiana o jaskrawo różowych kwiatach

Było jeszcze w ogrodzie Królowej Sirikit w Bangkoku trochę helikonii, które też bardzo lubię i zawsze się nimi zachwycam. Jednak ta kolekcja nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Mało kwiatów kwitło. Może akurat pora nie była odpowiednia…
Egzotyczna helikonia


Bardzo duża i ciekawa jest tu też kolekcja palm z różnych stron świata. I bromelie urzekały kolorami.
Kolekcja palm jest ogromna i bardzo różnorodna

Ta palma to piękność!

A ten olbrzym nazywa się po polsku - wachlarzowiec właściwy

Bromelie mają krzykliwe kolory, jak papugi...

Nieprawdaż...?

Te są chyba u nas najbardziej znane. Oczywiście, jako doniczkowe

To jest ciekawe drzewo o nazwie Fern Tree, czyli paprociowe drzewo (Schizolobium). Pochodzi z Brazylii i jest jednym z najszybciej rosnących drzew na świecie. Potrafi urosnąć 3 metry rocznie!


Od strony głównego wejścia ogród jest bardzo starannie utrzymany, kolorowy i elegancki, ale wszystko utrzymane jest w azjatyckim stylu. Rabatki bajecznie kolorowe, kwiaty sadzone dywanowo w symetryczne wzory, krzewy poprzycinane w kule i słoniki… I w ogóle „more than beautiful!”.

Rabatki w kształcie stokrotki

Starannie utrzymane i nieustannie przycinane

Były też słonie z trąbami do góry

...i groźny tygrys, ale na szczęście drewniany

Tak czy inaczej absolutnie nie żałuję, że spędziłam w tym ogrodzie pół dnia. To było pół dnia w tropikalnym raju. 

Do tego ogrodu wchodzi się za darmo.

6 komentarzy:

  1. Ach! Jak bym chciała pojechać do takiego egzotycznego miejsca i zobaczyć na własne oczy te wszystkie cudne rośliny :)))
    Rozmarzyłam się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak! Wędrówki po egzotycznych ogrodach to niesamowite przeżycia. Te tajemnicze i dziwne rośliny, kolory, zapachy... Agatku, trzymam kciuki, żeby Twoje marzenia się spełniły.

      Usuń
  2. Piękne! Parę lat temu odwiedziłam ogród Suan Luang Rama IX Park w Bangkoku. Ogromny (ponoć 80 ha), bardzo różnorodny, raz park, raz ogród botaniczny, szybko zabłądziłam i chodziłam przez parę godzin jak zaczarowana trafiając wciąż w inne zakątki. Zdjęcia stamtąd podziwiam do dziś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam ten park na liście życzeń, ale pobyt w Bangkoku okazał się zbyt krótki, by dotrzeć wszędzie... Zdjęcia to najpiękniejsze pamiątki z podróży. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Lotosy są piękne. Ogród ciekawy, ale stwierdzam, że egzotyczne ogrody to jednak nie są moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inspiracją dla nas być nie mogą, ale świat tych roślin jest tak bogaty i ciekawy, że oczu nie można oderwać...

      Usuń