Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

niedziela, 24 sierpnia 2014

Arboretum Bolestraszyce koło Przemyśla. Cudowna przyroda na Podkarpaciu

Wieś Bolestraszyce położona niedaleko Przemyśla znana jest szeroko w całej Polsce z powodu Arboretum. Na około 28 ha powierzchni rośnie tu ponad 3,5 tys. gatunków drzew, krzewów i innych roślin. To prawdziwy raj dla miłośników roślin i ogrodów.

Piękne zawilce japońskie z bolestraszyckiego Arboretum


Arboretum zajmuje dawną ziemiańską posiadłość, której jednymi z ostatnich właścicieli byli Michałowscy. Miejsce to łączy się szczególnie z osobą wybitnego malarza Piotra Michałowskiego, który w połowie XIX wieku objął ten majątek jako gospodarz. Mało kto wie i uświadamia sobie, że ten znany malarz był znakomitym i bardzo nowoczesnym (jak na swoje czasy) gospodarzem ziemskim. Bolestraszyce dostała w wianie żona Piotra Michałowskiego, Julia z Ostrowskich. Gospodarstwo było w bardzo złym stanie, kiedy w 1841 roku obejmowali je Michałowscy. Piotrowi Michałowskiemu udało się w niedługim czasie podźwignąć upadający majątek i doprowadzić go do kwitnącego stanu. Wprowadził tu wzorcową hodowlę bydła, sprowadzając rasowe buhaje i jałówki z zagranicy. Hodował też rasowe konie, również krwi arabskiej. Miał wyjątkowe oko do koni. Już na pierwszy rzut oka potrafił rozpoznać braki, czy nieprawidłowości w sylwetce i muskulaturze konia.
Autoportret Piotra Michałowskiego, gospodarza na Bolestraszycach
Jedno z płócien mistrza - Napoleon na koniu

W ogóle w XIX wieku, kiedy Piotr Michałowski żył, był on znany przede wszystkim jako bogaty właściciel ziemski, społecznik i reformator rolny. Malarstwem zajmował się tylko w wolnych chwilach i wyłącznie hobbystycznie. Ponieważ nie musiał sprzedawać swoich obrazów, jego malarstwo nie istniało w publicznym obiegu i nie znał go właściwie nikt poza najbliższą rodziną i przyjaciółmi. Jego malarstwo tak naprawdę ujrzało światło dzienne dopiero pod koniec XIX wieku, kiedy zaczęły się rozwijać badania nad polską sztuką i zorganizowano wielka wystawę z udziałem jego prac. Właśnie w Bolestraszycach powstało wiele znakomitych obrazów Piotra Michałowskiego.
Dwór Michałowskich w Bolestraszycach

Michałowscy zaczęli tworzyć w Bolestraszycach ogród i park krajobrazowy, którego elementy można dostrzec zwiedzając Arboretum. Szpalery starych lip i aleje leszczynowe pamiętają zapewne rękę swojego znakomitego gospodarza. Pozostałością po Michałowskich jest także stary dwór, w którym w tej chwili ulokowane jest trochę staromodne Muzeum Przyrodnicze (z wypchanymi okazami różnych zwierząt i ptaków). W tym niewielkim i skromnym budynku mieszkała cała rodzina Michałowskich (Piotr i Julia mieli siedmioro dzieci). Nie jest trudno sobie wyobrazić, że ich siedziba zapewne nieustannie tętniła życiem.
Stara aleja parkowa

Dróżka w pobliżu dworu

Na początku napisałam, że Bolestraszyce to raj dla miłośników roślin i ogrodów, ale to chyba za mało powiedziane... Bolestraszyckie Arboretum to przecież wspaniały park, w którym przyjemnie można pospacerować i spędzić czas, nawet jeśli nie ma się roślinno- ogrodniczej pasji. Park jest wspaniale położony na tarasowo wznoszącym się terenie. Są tu trzy przepiękne stawy z niezwykle bogatą roślinnością wodną i nadbrzeżną.
Mostek na jednym ze stawów
Największy staw z liliami wodnymi i bujną roślinnością nadbrzeżną

Zygzakowaty mostek na stawie

Wiklinowa ryba wynurzająca się z wody to jedna z rzeźb plenerowych

Zygzakowaty mostek widziany z góry

Dla miłośników plenerowej sztuki urządzane są wystawy prac z wikliny, na które można się natknąć dosłownie w każdym miejscu rozległego parku. Uprawa wikliny była w przeszłości i nadal jest dość rozpowszechniona w pobliskich wioskach położonych nad Sanem. Artystyczne plenery wiklinowe wpisały się już na stałe – jako element lokalnej tradycji – w bujny, zielony pejzaż Arboretum. I są jego cechą charakterystyczną.
Wiklinowy anioł. Piękna rzeźba!

"Dziobate" ptaszyska

Jeszcze jedna wiklinowa instalacja...

A tu rzeźby zawieszone w powietrzu

W Arboretum jest też wiklinowy labirynt

Jako placówka naukowo-badawcza bolestraszyckie Arboretum prowadzi prace nad starymi odmianami grusz, jabłoni i derenia jadalnego. Jest tu kolekcja bardzo starych odmian, które od wieków  były hodowane na tych ziemiach. Jednak zaczęto je masowo karczować, a na ich miejsce wdarły się powojenne, niskopienne, przemysłowe odmiany jabłoni i gruszy. Stare odmiany, cudem ocalałe od wyginięcia i zapomnienia, rosną sobie teraz w tutejszej unikalnej kolekcji. Jednak trzeba się wcześniej umówić, by móc je obejrzeć... Mnie się to nie udało. Niestety.
Prześliczny szpaler brzozowy

Ogromny okaz gunnery (miał ze 2,5 metra wysokości!)

Ciekawym fragmentem Arboretum jest ogród dla niepełnosprawnych. Pierwszy raz widziałam takie miejsce. Rośliny rosną na mocno podwyższonych grządkach, tak aby można było oglądać je i dotykać z wysokości wózka inwalidzkiego. Alejki są szerokie, porządnie wybrukowane klinkierem i łagodnymi łukami otaczają podwyższone rabaty. Rośliny mają podpisy również w alfabecie Braille’a. Roślin można dotykać poznając dotykiem różne faktury liści, kształty owoców oraz zapachy.
Kamienne ciurkadełko w ogrodzie dla niepełnosprawnych

Ogród dla niepełnosprawnych z wygodnymi alejkami dla wózków

Odkryłam też niezwykle piękny fragment parku, w którym próbuje się odtworzyć wiejski ogród przydomowy z warzywnikiem i kwiatowym przedogródkiem. Stylowym tłem dla tej wiejskiej roślinności jest drewniana, ponad stuletnia chata przeniesiona do Arboretum z jednej z pobliskich wsi. Wygląda przepięknie w otoczeniu floksów, szarłatów  i rudbekii. A w warzywniku ulokowano kolekcję kolorowych strachów na wróble.
Wiejska chata z ogródkiem

Obok chaty warzywnik ze strachami na wróble

Śmieszne strachy. Była ich cała kolekcja

W wiejskim ogródku rósł taki piękny słonecznik ozdobny

Obok Arboretum znajduje się wystawa ogrodów pokazowych, które można oglądać bezpłatnie. Jest tu kilka pokazowych niewielkich ogródków, które zostały zaprojektowane i zrealizowane na urządzane tu konkursy dla architektów zieleni. Jednak tutejsze ogrody pokazowe są niestety w dość rozpaczliwym stanie. Widać, że nikt nie dba o zrealizowane tu projekty, więc ogródki niszczeją i zarastają chwastami. Wydaje mi się, że ten pomysł był zbyt ambitny i dlatego nie bardzo się udał...
Ogródki pokazowe obok Arboretum są w dość opłakanym stanie...

Arboretum jest czynne od 26 kwietnia 2014 roku do 31 października
w dni powszednie w godzinach 9.00-18.00,
w soboty i święta w godzinach 10.00-18.00

14 września będzie tu miało miejsce Święto Derenia Jadalnego!
  


9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa. A spacer w realu jeszcze przyjemniejszy, choć strasznie daleko od Warszawy...

      Usuń
  2. Rzeźby wiklinowe bardzo pasują do naszych ogrodów. Szkoda, że na razie tylko kule wiklinowe aplikujemy sobie. Od dłuższego czasu rozmyślam nad jakąś wiklinową konstrukcją. Musze tylko finansowanie zdobyć ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, Ewo. Wiklina wspaniale się wpisuje w ogrodowe tło i bardzo oryginalnie wygląda. Można z niej wyczarować istne cuda...

      Usuń
  3. Jolu, jakie Ty piekne miejsca odwiedzasz. I jakz sie ciesze, ze one po prostu sa, istnieja. Ze ludzie o nie dbaja, ze cos sie tam dzieje. I to nie byle co.
    Ogrod dla niepelnosprawnych-super pomysl.
    Pojechalabym na Swieto Derenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, te dwa ostatnie posty to efekt kilkudniowej wycieczki na Podkarpacie. Odkryłam tam wiele takich miejsc. Kiedyś nie lubiłam jeździć po Polsce ze względu na kiepskie drogi i jakąś taką ogólną brzydotę i zaniedbanie. Ale to się bardzo zmienia! Polska pięknieje, nabiera barw, co mnie bardzo cieszy. W byle wsi można się napić dobrej kawy i smacznie zjeść, co jest dodatkowym plusem. Z przyjemnością robimy sobie z mężem takie krótkie wypady, kiedy tylko możemy. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Ale piękne miejsca, zazdroszczę! :)

    Zapraszam również do siebie: http://scritto-con-la-pasta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe są te wiklinowe ozdoby. Mam nadzieję kiedyś zobaczyć to miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamaryszku, z całego serca polecam wycieczkę do Bolestraszyc. Zresztą Podkarpacie pełne jest ogrodowych perełek (Zarzecze, Łańcut, Sieniawa), więc na pewno by Ci się tam podobało...

      Usuń