Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

sobota, 16 sierpnia 2014

Pałac i park w Zarzeczu. Ogród angielski Magdaleny Morskiej

Prawie wszyscy słyszeli o Puławach Izabeli Czartoryskiej, czy o Arkadii Heleny Radziwiłłowej. Ale była jeszcze trzecia wielka dama, która bardzo się zasłużyła dla historii polskiego ogrodnictwa, o której niewiele osób słyszało. Magdalena Morska z Dzieduszyckich, pani na Zarzeczu, zupełnie niezasłużenie trochę ginie w mroku niepamięci. Urodziła się w 1764 roku, a zatem była trochę młodsza od Izabeli (ur. 1746) i Heleny (ur. 1753), ale dorównywała im zarówno urodzeniem i wykształceniem, jak i ambicjami oraz osiągnięciami.
Magdalena z Dzieduszyckich Morska jako młoda mężatka (www.muzeum-jarosław.pl)

Magdalena Morska w drugiej połowie swojego życia

Prawdopodobnie nie była zbyt szczęśliwa w życiu osobistym. Wydano ją za mąż za kuzyna Ignacego Morskiego, ale ten związek nie był udany. Być może przyczyną było to, że Magdalena nie mogła mieć dzieci, ale może były też inne powody. Któż to dziś może wiedzieć...
Zanim jednak małżonkowie ogłosili separację i zaczęli starać się o rozwód kościelny, postanowili wybudować sobie rodową siedzibę właśnie w Zarzeczu. Miał to być pałac w modnym stylu empirowym, z dobudowaną charakterystyczną rotundą, nawiązującą do budowli starożytnych Greków i Rzymian. Plany pałacu, według instrukcji Magdaleny Morskiej, wykonał sprowadzony z Warszawy wybitny architekt Chrystian Piotr Aigner, ten sam który wcześniej współpracował z Izabelą Czartoryską. Magdalena nie tylko aktywnie uczestniczyła w projektowaniu bryły pałacu, ale także w urządzaniu wnętrz. Według jej rysunków wykonano wiele mebli w stylu empirowym, posadzki, a także dekoracje stiukowe. Spora część tego wyposażenia jakimś cudem zachowała się do dnia dzisiejszego i można to oglądać w utworzonym kilka lat temu Muzeum Dzieduszyckich w zarzeckim pałacu.
Pałac z charakterystyczną rotundą

Pałac usytuowany jest na wysokiej skarpie, z której rozciąga się piękny widok na staw i park

We wnętrzach unosi się duch Magdaleny Morskiej. Ten pokój, zwany Salą Słonecznikową, sama zaprojektowała

Projekt sztukaterii też był jej dziełem

W sali rotundowej zaprojektowała posadzkę (jest autentyczna!), meble...

... oraz dekorację stropu.

Niepowodzenia w życiu małżeńskim nie załamały Magdaleny Morskiej. Po ogłoszeniu separacji całą swoją energię życiową poświęciła swojej wielkiej pasji – podróżom po najpiękniejszych europejskich ogrodach, w czym jest mi szczególnie bliska. Magdalena Morska wojażowała wiele do Francji, Szwajcarii, Niemiec, Belgii, Anglii i Holandii. Odwiedzała też polskie parki i ogrody. Były to krótsze lub dłuższe, czasem nawet kilkumiesięczne podróże, z których zostawiła zapisy w swoich „Notatkach”. Zwiedzała najpiękniejsze założenia parkowe, ogrody botaniczne, zakłady ogrodnicze. Stworzyła wykaz „Piękniejszych ogrodów i Szkółek które się widziało w podróżach tak w Kraju jak i Za granicą”, zamieszczając tam ponad 120 obiektów; z Warszawy - ogród Krasińskich, Saski. Ogród Botaniczny, Łazienki i Wilanów; Arkadię, Łańcut, Medykę, Niedźwiedź i mnóstwo innych. Z zagranicznych założeń parkowych największe wrażenie zrobiły na niej te, które widziała w Holandii.
Romantyczna altanka w parku

Dopiero w 1817 roku nastąpił rozwód państwa Morskich, ale zaledwie dwa lata później Ignacy Morski zmarł i prawie cały majątek przeszedł w ręce jego byłej małżonki. Magdalena Morska osiadła wtedy w Zarzeczu na stałe i przystąpiła do urządzania majątku po swojemu. Chciała tu stworzyć „une ferme modelle”, czyli wzorcowe i bardzo nowoczesne (jak na tamte czasy) gospodarstwo, idące z duchem czasu, a przy tym pięknie i estetycznie prezentujące się. Wzorowała się głównie na tym, co widziała w Holandii. Podobały jej się zabudowania wiejskie z nieotynkowanej cegły, ulokowane w uporządkowanej, choć bardzo naturalnie wyglądającej, scenerii.
Park liczy sobie 7,5 ha

Magdalena Morska pozostawiła po sobie wspaniały pamiętnik, dokumentujący jej przemyślenia dotyczące urządzania posiadłości ziemskiej w Zarzeczu. Jest to album p.t „Zbiór rysunków wyobrażających co celniejsze budynki wsi Zarzecze w Galicji”, wydany w Wiedniu w 1836 roku. W części opisowej tego albumu są rozdziały dotyczące m.in. projektowania parku, zakładania żywopłotów, urządzania klombów kwiatowych. Jest też część poświęcona układaniu bukietów do dekoracji wnętrz pałacu.
Zadziwiające jest to, jak wielkim szacunkiem darzyła ona drzewa, szczególnie stare dęby. Uważała, że główną ozdobą ogrodu są dojrzałe i majestatyczne drzewa i że urządzając park nie wolno się pozbywać starych drzew, lecz dostosować do nich całą resztę („Każde stare drzewo jest skarbem nieocenionym we względzie upięknienia miejsca. Szczególnie dąb, pierwszy w dostojności między drzewami”). Dosadziła też w parku dużo nowych drzew, wśród których były tulipanowce, morwy, platany.  Magdalena Morska kochała kwiaty i podobno w Zarzeczu znajdowało się wiele klombów, które były przepięknie skomponowane pod względem formy i kolorystyki z roślin kwitnących. Uwielbiała róże. Miała ich ogromną kolekcję składającą się z ponad stu gatunków i odmian.
Ogromny platan przed pałacem pamięta zapewne pierwszą gospodynię Zarzecza 

W parku jest kilka bardzo starannie pielęgnowanych klombów kwiatowych

Pielęgnacją parku zajmuje się na stałe czterech ogrodników

Idealne miejsce do spacerów i odpoczynku. Ciekawe czy korzystają z tego mieszkańcy wsi Zarzecze...?

Magdalena Morska dożyła sędziwego wieku 85 lat, przez cały czas do końca życia zajmując się tworzeniem swojego majątku i pięknego parku. Potem Zarzecze przeszło na własność jej brata, a następnie jego syna, hrabiego Włodzimierza Dzieduszyckiego, który kontynuował dzieło swojej ciotki, wydatnie przyczyniając się do rozwoju kultury rolniczej na terenie Galicji. Zarzecze było opisywane w prasie XIX wieku jako przepiękny park angielski obejmujący całą wieś, z zabudowaniami folwarcznymi z czerwonej cegły, z drewnianym młynem i tonący w kwiatach. Spośród zasług hrabiego Dzieduszyckiego nie sposób też pominąć założenia Muzeum Przyrodniczego we Lwowie, które istnieje do dziś.
Fatalny czas dla Zarzecza przyszedł w 1944 roku, kiedy to władze komunistyczne wyeksmitowały rodzinę Dzieduszyckich z jej posiadłości. Pałac i park niszczały niewłaściwie użytkowane i dewastowane. W latach 80-tych były w opłakanym stanie, co można zobaczyć dziś na zdjęciach w zarzeckim Muzeum.
Po wielu latach udało się przywrócić Zarzeczu dawną świetność. Zespół pałacowo-parkowy został starannie odrestaurowany, a we wnętrzach otwarto w 2008 roku Muzeum Dzieduszyckich. Stylowe, empirowe komnaty wyglądają tak jak za czasów swojej najświetniejszej gospodyni, czyli Magdaleny Morskiej. Nawet meble są te same.
Park na pewno wygląda dziś skromniej niż za czasów Dzieduszyckich, ale pozostało wiele starych, kilkusetletnich drzew, które Magdalena tak bardzo kochała i tych, które sama kazała posadzić. Na pamiątkę gospodyni obsadza się też w Zarzeczu kilka  dużych klombów kwiatami sezonowymi. Park jest niezwykle malowniczy, spokojny i zaciszny. Liczne, kręte alejki zachęcają do spacerów, a ławeczki do odpoczynku w cieniu majestatycznych drzew. Można tylko pozazdrościć mieszkańcom wsi Zarzecze, że mają miejsce z tak niezwykłą historią i klimatem o krok od domu. Park i pałac Dzieduszyckich znajduje się bowiem dosłownie w środku wsi Zarzecze, kilka kilometrów od Przeworska.
Fontanny przed pałacem

Piękna pergola w stylu secesyjnym

Pergola pochodzi z późniejszych czasów, ale idealnie pasuje do klasycystycznej architektury pałacu

Z dawnego parku angielskiego Magdaleny Morskiej zachowało się niewiele ozdób i detali


 Muzeum Dzieduszyckich otwarte jest dla zwiedzających w dni powszednie od 9.00 do 15.00, a w soboty i niedziele od 13.00 do 17.00. W okresie od 1 października do 30 kwietnia wizyty w soboty i niedziele trzeba wcześniej uzgadniać (tel. 16 640 15 14).
Ciekawostka! Jedną z pań Dzieduszyckich była Zofia Bobrówna (upamiętniona w wierszu Juliusza Słowackiego "Niechaj mnie Zośka o wiersze nie prosi..."). Wyszła za Juliusza Dzieduszyckiego. W Muzeum znalazłam reprodukcję jej pięknego portretu autorstwa Henryka Rodakowskiego.




12 komentarzy:

  1. Romantyczna altanka w parku skradla mi serce. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten park wpisany na liste ogodowych podróży.
    Po Magdalenie zostało tez dzieło ogrodowe. Album wydany w liczbie ok 50 egz. osiągający wysokie ceny na aukcjach antykwarycznych.
    http://www.architekturakrajobrazu.info/aktualnosci/ciekawostki/1775-album-magdaleny-morskiej
    Album do obejrzenia wirtualnie
    http://polona.pl/item/274273/1/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, dziękuję Ci bardzo za ten link do biblioteki wirtualnej (ten link pierwszy już znałam). W wolnej chwili poczytam sobie dzieło Magdaleny Morskiej. Niestety, w parku nie zachowało się wiele poza założeniem przestrzennym. Ale jakiś klimat pozostał, zwłaszcza we wnętrzach pałacu... Pozdrawiam

      Usuń
  3. Co za ciekawa kobieta!
    I piekny palac.
    Cudna ta pergola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że to miejsce tak wygląda, to głównie zasługa bardzo ambitnego starosty powiatowego z Przeworska, który już od wielu lat starał się o przywrócenie temu zabytkowi (a była to kompletna ruina) dawnej świetności. Podziwiam takich ludzi.

      Usuń
  4. Przepiękny, pachnący kwiatami blog. Powędrowałam przez Sieniawę i Zarzecze i na pewno to nie koniec moich tutaj odwiedzin.
    Portret pani Dzieduszyckiej (oryginał) znajduje się w Katowicach, w Muzeum Śląskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe, motywujące słowa. Naprawdę, cieszę się!

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy wpis :)
    Gratuluję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zofia Bobrówna upamiętniona została w wierszu Juliusza Słowackiego a nie Mickiewicza jak głosi podpis pod zdjęciem

    Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuuups! Wieszcze mi się pomylili... Przepraszam i już poprawiam.

      Usuń