Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

poniedziałek, 12 maja 2014

Ogród Alberta Kahna w Paryżu. Wiele ogrodów w jednym

Odkryłam to miejsce kilka lat temu. W przewodniku po Paryżu napisano o nim dosłownie dwa zdania, czyli tyle co nic. Zaryzykowałam i pojechałam (metrem z centrum Paryża).
Zawsze oprócz samego ogrodu bardzo mnie interesuje postać, która za nim stoi. O właścicielu, czyli Albercie Kahnie nie wiedziałam absolutnie nic. Ale wizyta w jego domu i ogrodzie zainspirowała mnie do poszukiwań informacji na jego temat. Okazało się, że był to człowiek nietuzinkowy, o niezwykle frapującym życiorysie. Aż dziw, że nikt do tej pory nie napisał o nim książki, albo nie nakręcił filmu.
Na przełomie XIX i XX wieku plasował się w czołówce najbogatszych ludzi świata. Był francuskim finansistą żydowskiego pochodzenia, a bajecznej fortuny dorobił się na operacjach giełdowych. Pieniądze przeznaczał głównie na realizowanie swoich pasji, a największymi z nich były fotografia i podróże.
Były to czasy, kiedy fotografia barwna stawiała pierwsze kroki. W 1909 roku Kahn pojechał na wycieczkę do Japonii, zabierając ze sobą techniczną nowinkę – drewniane pudełko ze szkiełkami-przezroczami. Był to najgorętszy wynalazek braci Lumiere, czyli urządzenie pozwalające w prosty sposób robić barwne zdjęcia. Wystarczyło przycisnąć migawkę i na szkiełku, zwanym autochromem, rejestrowany był obraz w prawdziwych kolorach. Fotografie czarno-białą znano wtedy już od dawna, ale autochromy to była prawdziwa rewelacja! Z podróży do Japonii Albert Kahn przywiózł setki takich zdjęć na szkle, między innymi wykonanych w japońskich ogrodach. Prawdopodobnie wtedy też zaświtała mu w głowie myśl, aby zacząć tworzyć „Archiwum Planety”.
Albert Kahn nie był zwyczajnym bogaczem, który myśli tylko o sobie. Był idealistą, pacyfistą, filantropem. Pomyślał, że kolorowe fotografie, które cieszyły się wtedy ogromnym powodzeniem (urządzano wiele wystaw, pokazywano je w fotoplastikonach) mogą przyczynić się do szerzenia pokoju, dialogu między ludźmi i cywilizacjami oraz międzynarodowego porozumienia. Wielka fortuna pozwalała mu na zatrudnienie grupy fotografów i filmowców i wysyłanie ich w świat, by rejestrowali obyczaje, stroje, zachowania ludzi, obrzędy religijne, najważniejsze wydarzenia, czy po prostu piękne widoki i ciekawe miejsca w najróżniejszych miejscach naszej planety. Powstały wtedy pierwsze kolorowe zdjęcia (bardzo cenne!) pokazujące sceny m.in. z Wietnamu, Brazylii, Japonii, Beninu, Norwegii. To ambitne i niezwykle kosztowne przedsięwzięcie Albert Kahn finansował przez ponad 20 lat! Powstała dzięki temu największa na świecie kolekcja autochromów, licząca ponad 70 tysięcy zdjęć kolorowych oraz wiele zdjęć czarno-białych i filmów. Część tej wspaniałej kolekcji można oglądać w pawilonie wystawowym w ogrodzie w Boulogne-Billancourt.
Ogrody były jeszcze jedną pasją Alberta Kahna. W 1896 roku kupił on działkę liczącą 4 ha pod Paryżem. Ten niezwykły ogród też jest odzwierciedleniem jego poglądów. Różne style ogrodowe z całego świata łączą się tu w jedno, tworząc harmonijną choć bardzo urozmaiconą całość. Różany ogród francuski przechodzi nagle w bujny ogród angielski, a potem w usłany mchem ogród japoński. Ogród Alberta Kahna zdaje się mówić – „Wszystko może ze sobą współistnieć bez konfliktów. Nawet ogrody...”
W tym ogrodzie bywali na popołudniowych herbatkach najwięksi luminarze sztuki i nauki: Henri Bergson, Anatol Frace, Rudyard Kipling, Colette, Albert Einstein, Andre Gide, August Rodin.
Kolorowa bajka Alberta Kahna trwała do wielkiego krachu giełdowego na  Wall Street w 1929 roku. Wielki bogacz w ciągu kilku tygodni stał się bankrutem. Posiadłość w Boulogne-Betancourt trzeba było sprzedać. Dziesięć lat później w 1940 roku, czyli podczas niemieckiej okupacji Francji, Albert Kahn zmarł nagle w swoim paryskim mieszkaniu.
Dziś jego posiadłość jest obiektem państwowym. W 1986 roku urządzono tu Muzeum Alberta Kahna. Warto obejrzeć przynajmniej część zdjęć z bogatej kolekcji pierwszych barwnych fotografii.
Dziś ogród jest pieczołowicie odrestaurowany i wygląda mniej więcej tak jak za czasów swojego nietuzinkowego właściciela. Wyjątkiem jest centralna część ogrodu japońskiego, którą zaprojektował Japończyk Fumiaki Takano w stylu nowoczesnym z inspiracjami dalekowschodnimi. Jest to część z kamienną piramidą i meandrującymi wokół niej strumykami.
Ogród czynny jest od maja do końca września w godz. 11.00 –19.00. Nieczynny w poniedziałki i święta.
Do Albert Kahn Museum trzeba wysiąść z metra na końcowej stacji Boulogne-Pont-de-Saint-Cloud (linia nr 10).Ogród znajduje się dosłownie kilka kroków od stacji.


Mostek w ogrodzie japońskim

Poduchy strzyżonych krzewów w ogrodzie japońskim

Piękne klony palmowe

W ogrodach japońskich kolorowe kwiaty są rzadkością

Nastrojowe latarnie

Mostek i jedna z piramid

Nad stawem ze złotymi rybkami

Coś w stylu romantycznego ogrodu krajobrazowego...

Jeszcze jeden widoczek japoński

Piramida projektu Fumiaki Takano

Szpalery róż w ogrodzie francuskim

Drzewka owocowe porozpinane na trejażach

Irysy nad wodą (chyba syberyjskie)

Szklana oranżeria przypominająca białą katedrę

Kwitnący dereń kousa

Ogród leśny, inspirowany krajobrazem Wogezów, gdzie Albert Kahn spędził dzieciństwo

6 komentarzy:

  1. Bardzo zaskakujący opis, nigdy nie słyszałam o tym Ogrodzie, pomyślałam nawet, że to cos zupełnie nowego Bardzo podoba mi się jego różnorodność i elementy orientalne,
    pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dla mnie to też było odkrycie. Coś w rodzaju ukrytego skarbu Paryża... Podobno ten ogród wygląda najładniej, gdy kwitną azalie japońskie. W tej nowoczesnej japońskiej części jest ich sporo i są one strzyżone, dzięki czemu tworzą efekt miękkich, kolorowych poduch. No, i muzeum jest bardzo ciekawe z ekspozycją pierwszych barwnych fotografii.

      Usuń
    2. Ciekawa jest też oranżeria/szklarnia. Może wyszła ze szkoły pana Eifla. Widziałam projektowaną przez niego podobną w Bordeaux, co było zaskoczeniem, sądziłam, że on tworzył w bardziej monumentalnej skali: mosty, wieże itd...

      Usuń
    3. Tego akurat nie wiem, kto zaprojektował szklarnię. Ale to chyba nie jest wykluczone... Zgadzają się przecież miejsce i czas. A inwestor bez problemu mógł sobie pozwolić na zamówienie projektu nawet u takiej sławy jak pan od wieży Eifla i mostu w Porto.

      Usuń
  2. Musze sie tam wybrac. Nigdy o tym ogrodzie nie slyszalam, co za wstyd. Jest zachwycajacy!
    Pozdrawaim cieplo i dziekuje , ze do mnie wpadlas:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też muszę się tam wybrać jeszcze raz, wtedy kiedy kwitną azalie japońskie. Widziałam zdjęcia z tego okresu. Rewelacja! Dzięki Kasiu za wizytę i miły komentarz.

      Usuń